Zrób sobie dobrze, zadbaj o seks

Czy Bóg istnieje? Panuje zło, więc może deiści mają rację: Bóg – wielki zegarmistrz – puścił świat w ruch i tak go zostawił. Pytam: a jak mogę poznać Boga, skoro odwracam się do Niego plecami?

Globalnie Bóg działa, nie ma wątpliwości. Ale indywidualnie bywa różnie. Jeśli odwrócę się do Boga plecami, to na pewno nie poznam go jako Taty, ale jako tego „wielkiego zegarmistrza”, który może istnieje, ale ma mnie w nosie. Pytanie, które postawiłem na wstępie jest bardzo aktualne w czasach seksualnej dowolności. Elton John powiedział kiedyś: People should be very free with sex, but they should draw the line at goats. (Ludzie powinni czuć się bardzo swobodnie z seksem, ale powinni wyznaczyć granicę na kozach.) To może brzmi śmiesznie, ale często właśnie życie seksualne przeszkadza w spotkaniu Boga. Pornografia, masturbacja, cudzołóstwo – to często spotykane sposoby na „odwrócenie się do Boga plecami”.

Mogę to zaświadczyć własnym przykładem. Nawróciłem się i poznałem Boga, gdy miałem dziesięć lat. Ale Bóg zaczął dla mnie coś znaczyć jako żywa osoba dopiero kilka lat później, tzn. wtedy, gdy zacząłem usilnie starać się o czystość, jawność przed spowiednikiem, szczerość przed Bogiem, który kochał mnie nawet brudnego i grzesznego, ale oczekiwał też pokuty, tzn. powrotu swojego „marnotrawnego syna”.

Czy seks rzeczywiście jest taki ważny? Tak! W księdze proroka Aggeusza Bóg wzywa Izrael, żeby odbudował Jego świątynię, bo chce błogosławić swój lud:

– Otóż teraz zwróćcie uwagę na czas obecny i przeszły, zanim położono kamień na kamieniu w świątyni Pana, jak wam się powodziło? Gdy ktoś przyszedł do kupy zboża z dwudziestu ef, było ich tylko dziesięć; gdy ktoś przyszedł do prasy winnej, aby naczerpać pięćdziesiąt wiader wina, było ich zaledwie dwadzieścia. Smagałem posuchą, rdzą i gradem plony całej waszej pracy, a jednak nie nawróciliście się do mnie – mówi Pan. – Zwróćcie uwagę na czas obecny i przeszły, od dwudziestego czwartego dnia dziewiątego miesiąca, to znaczy od dnia, gdy położono kamień węgielny pod świątynię Pana, zważcie! Czy brakuje jeszcze nasienia w spichrzu i czy krzew winny, drzewo figowe, drzewo granatu lub drzewo oliwne nie wydają nadal owocu? Od dnia dzisiejszego Ja będę wam błogosławił. (Agg. 2:15-19, BW)

A co ma wspólnego świątynia w starożytnym Izraelu z seksem? Wiadomo, że ludzkie ciało także jest świątynią, którą można odbudować lub zniszczyć. Apostoł Paweł przestrzega przed niszczeniem, używając greckiego słowa porneian, co oznacza cudzołóstwo, seksualną niemoralność lub, jak czytamy w polskich przekładach, rozpusta (BT), wszeteczeństwo (BW, BG):

Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy. Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za (wielką) bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele! (1 Kor 6:18-20, BT)

Te ostatnie słowa rozumiem prosto: zadbajcie o dobry seks.

Autor: jpz2

Powiązane posty: