Zawracaj, teraz się uda!

Zatrzymuję obcego człowieka na ulicy i mówię: upamiętaj się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios! – Śmieszne? Tak właśnie zaczął swoją służbę Jezus.

Gdyby w czasach Jezusa istnieli specjaliści od public relations, ciekawe co by Mu doradzili? Jak powinien zacząć? Może jakiś teaser? Oczywiście, o prasie, radiu, czy telewizji można zapomnieć, w grę wchodzi tylko outdoor. No więc Jezus wychodzi na ulice i zaczyna głosić:

upamiętajcie się, nawróćcie, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios. (Mat. 4:17, BW, BT)

Mateusz i Marek opisują to podobnie. Ale nie była to żadna kampania reklamowa, żaden teaser – niezrozumiały do końca przekaz obliczony głównie na to, by zwrócić na siebie uwagę i przygotować odbiorców na ciąg dalszy, jakieś cuda niewidy. Nie, przekaz od początku był jasny, Jezus przeszedł do meritum, do sedna.

„Upamiętajcie się” – to chyba nie wymaga tłumaczenia, znaczy: zawróć, pokutuj, zmień sposób myślenia, przestań czynić zło. Brutalny przykład: „opamiętaj się, człowieku, natychmiast, przestań ją bić!”. A co z „Królestwem Niebios”? „Przybliżyło się” – to znaczy co? Czy ja w ogóle rozumiem Jezusa?

Czy to miała być pogróżka? „Upamiętaj się, bo przybliżyła się kara”? To nawet wygląda całkiem sensownie, z jednym „ale”: Jezus, chodząc po ziemi, nikogo nie sądził, a tym bardziej nie potępiał i nie karał. Na to jeszcze przyjdzie czas za x lat albo za „krótką chwilę”, w dniu sądu, czy raczej w dniu egzekucji. A tymczasem… Jezus uzdrawiał, uwalniał, a nowina o Bożym Królestwie była… dobra!

Zatem to żadna pogróżka, to raczej szansa! Lepiej to tłumaczyć tak: „Upamiętajcie się, bo przybliżyła się łaska” – łaska do dobrego życia, zgodnie z „instrukcją obsługi”, życia pełnego miłości, pokoju, radości, bez chorób, bez bólu i cierpienia, bez samotności, bez złości, nieprzebaczenia, bez poczucia wewnętrznej pustki i beznadziei, bez niewoli itd. Innymi słowy: upamiętaj się, bo jeszcze nigdy dotąd nie było to tak łatwe. Zawróć z tej drogi, po której idziesz, bo nie umiesz inaczej, chociaż jest ci coraz ciężej z bagażem i z lustrem.

Na potwierdzenie można dodać, jak według Łukasza zaczęła się służba Jezusa. Przyszedł do synagogi, gdzie odczytał fragment księgi Izajasza (61:1-2), mówiąc o sobie samym: „…namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność, abym zwiastował miłościwy rok Pana”. (Łuk. 4:18-19, BW). A u Jana jest już zupełny szał, bo zaczyna opis służby Jezusa od… cudu przemiany wody w wino. A zatem upajajmy, pardon, upamiętajmy się! W Nim i dla Niego!

Autor: jpz2

Powiązane posty: