Zaufać durnej oślicy

Był sobie człowiek, który słyszał Boga. Przepowiadał też ludziom to, co usłyszał. Póki mówił dobrze, było dobrze. Ale ci, którym złorzeczył i przeklinał, mieli przerąbane. To nie czary. Raczej poznanie bożych dróg i uczenie ich w stylu proroka. Ten człowiek miał na imię Bileam albo Balaam.

Nie należał do narodu wybranego. Ale „po prostu” znał Boga. I ludzie znali jego. Musiał być sławny, bo z jego usług korzystali książęta i królowie. Na przykład Balak, król Moabu, kiedy przestraszył się, że błądzący po pustyni Izrael podbije jego kraj. Plan był prosty: zaprosić Bileama, trochę go zmiękczyć i rozochocić zaszczytami, a wtedy on przeklnie Izrael i Moab będzie bezpieczny.

Problem w tym, że Bileam sumiennie przestrzegał zasady: mówię tylko to, co słyszę. I Bóg mu powiedział: „nie idź do Balaka i nie przeklinaj”. Odprawił posłów. A za drugim razem: „idź do Balaka, ale czyń tylko to, co Ja ci powiem”. No i poszedł.

A w drodze jego wysłużona, wierna oślica zaczęła mu wykręcać numery. Najpierw stanęła jak wryta na środku drogi. Bileam jak nie zaczął jej okładać kijem. Ale nic. Jeszcze gorzej, bo zeszła w pole. Potem, jakby przyciśnięta do muru, czy zdjęta strachem, przygniotła Bileamowi nogę. I wreszcie przemówiła! „Czemu mnie bijesz, czy nie służę ci od dawna, czy kiedykolwiek cię zawiodłam?”

Bileam pewnie miał idiotyczną minę. Odpowiedział oślicy szczerze: – „Nie”. Wtedy stało się jasne: zwierzę bało się anioła, którego w tej sekundzie zobaczył również sam prorok. I teraz najlepsze, anioł mówi:

– Dlaczego zbiłeś już trzy razy swoją oślicę? Przecież to ja wyszedłem jako twój przeciwnik, gdyż droga twoja jest zgubna i wbrew mojej woli. Oślica mnie widziała i trzy razy przede mną ustępowała; gdyby nie była ustąpiła przede mną, byłbym cię zabił, a ją zachował przy życiu. – [A skoro Bileam wyraził skruchę i gotów już był zawracać, anioł dodał:] – Idź z tymi mężami, lecz będziesz mówił tylko to, co ja ci powiem. (4 Moj. 22:32-35, BW)

Przepraszam, po jasną cholerę ten anioł stawał na drodze, groził, a w końcu polecił to, co Bileam już i tak wiedział; to znaczy że ma pójść, ale pozostać posłusznym? Powiedział, że droga jest „zgubna”, a jednak go tą drogą puścił.

Hm, można to traktować jako ostrzeżenie. Co jest powiedziane dwa razy, ma szczególną wagę. Być może Bileam potrzebował takiego powtórzenia, bo do tej pory nie był jeszcze pod tak silną presją i pokusą, by zrobić coś wbrew sobie? I kto do niego przemówił? Durna oślica (durna, jak mu się zdawało). Nauczka dla mnie: nie lekceważyć dziwnych znaków!

Autor: jpz2

Powiązane posty: