Zakaz konformizmu

Albo pochwała nonkonformizmu – jak wolisz. Ja chyba wolę pochwałę. Ale wychodzi na to samo. Rzecz trudna, ale konieczna do opanowania: nie przyłączać się do głupiego tłumu.

Co to znaczy „głupiego”? To znaczy takiego, który wybiera źle. A ponieważ ten głupi tłum stanowi większość, daje mu to moc orzekania i podejmowania wiążących decyzji w najważniejszych sprawach. Głupich decyzji – jak łatwo się domyśleć. Robi się niebezpiecznie.

Ale jest na to lekarstwo. Wystarczy wziąć sobie do serca jedno z przykazań, które Bóg dał Izraelowi (obok najsławniejszych „dziesięciorga”):

Nie przyłączaj się do większości ku złemu i nie składaj w spornej sprawie świadectwa za większością, by łamać prawo. (2 Moj. 23:2, BW)

Jako żywo stanęła mi przed oczami współczesna demokracja. Współczesny relatywizm. Współczesne promowanie „normalności”. Oraz przypomniał mi się eksperyment Ascha (polecam zapoznać się), pokazujący, że pod wpływem fałszywych ocen innych, nawet obcych ludzi potrafimy zmieniać własne, trzeźwe osądy sytuacji. Chęć dopasowania się do większości (choćby w oczywisty sposób się myliła) powoduje zmiany w percepcji. Mózg się lasuje (udowodnione).

Myślę, że dwudziestowieczne eksperymenty psychologiczne nie były dla Boga zaskoczeniem. On to już wszystko wiedział od dawien dawna. Dlatego nakazał, co nakazał: nie zgadzać się, nie przyłączać do większości, jeśli to ma mieć złe konsekwencje, łamać prawo – naturalne, oczywiście, prawo Boże.

To bardzo ważne, że dostaję wyraźny odnośnik: prawo. Większość – choćby ją nazwać racjonalną, oświeconą i demokratyczną – może się mylić. Po czym to rozpoznam? Skąd to wiem? Z Biblii. Z punktu widzenia ucznia Jezusa. Taka „głupia większość” powstaje bardzo prosto: przez dołączanie się ludzi, którzy nie chcą odstawać od „normalnej” reszty – nieważne, jak to się ma do wartości, które wyznawali jeszcze przed chwilą. To dołączanie zwykle wygląda jak lepienie śnieżnej kuli – przyrost jest geometryczny, a głupota – astronomiczna.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. W życiu jest wiele sytuacji nie tak oczywistych jak porównywanie długości linii w eksperymencie Ascha. Głupcy też bywają charyzmatyczni, może nawet bardziej od mądrych. Ale to nie zwalnia mnie od zachowania rozwagi. Od sprawdzania wszystkiego, co się mówi, a zwłaszcza wszystkiego, co mówi większość. Bo to może mieć decydujący wpływ na mnie samego i na losy mojego świata.

Autor: jpz2

Powiązane posty: