Zadowolony

Schody ruchome to nie najlepsze miejsce na rozmowę. Ale to on zaczął:
– I jak?
– Co jak?
– Może zamknij na chwilę tę książkę.
– Może i zamknę, ale wtedy…
– No…
– Wtedy zaczniesz zadawać trudne pytania.
– Trudne, bo nie potrafisz odpowiedzieć, czy trudne bo nie chcesz odpowiadać?
– Nie spodziewałem się po tobie takich figur retorycznych. – Odparłem wymijająco. – Nie chcę odpowiadać. Ale oczywiście… chcę, bo wiem, że to będzie dobre. Odpowiem.
– Dziękuję, że dajesz mi chwilę.
– Och, przestań. Dla ciebie zawsze.
– Czyżby?
– Masz żal?
– Nie. Ja bardzo rzadko mam żal.
– Rozumiem. Można się tego domyślać.
– Chciałem zapytać, czy jesteś zadowolony.
– Zadowolony z czego?

– Że tak jedziesz tymi schodami, tym metrem i sobie czytasz?

– No, jestem. Zawsze chciałem czytać książki.
– Wiem.
– I nigdy mi nie starczało na to czasu.
– Wiem.
– A teraz mam pracę, do której jeżdżę i sobie kupuję bilet i czytam. Jest fajnie.
– To super.
– To źle?
– Nie, przecież…
– Wiem, tego nie powiedziałeś. Ja też tak nie uważam.
– Kocham cię.
– Wiem.
– Ale czy jesteś zadowolony?
– Jest podtekst?
– Oczywiście.
– Cóż to właściwie znaczy? – Zastanowiłem się chwilę. – Z życia można być zadowolonym, bo…
– No?
– Bo się czyta książkę… A choćby.
– I co jeszcze?
– Tak, jestem zadowolony. Z tego wszystkiego, co mam. Tak, jestem wdzięczny, jak trzeba.
– Jak trzeba?
– Ty wiesz najlepiej. Ty sam mnie tego uczyłeś.
– Prawda. Ale czy naprawdę jesteś zadowolony?
– Czemu drążysz? Z tego nigdy nie można być do końca zadowolonym. Z tego, co jest moje: ten czas i taki a nie inny dom, taka a nie inna praca, moje rzeczy, moje oszczędności i tak dalej. Przecież zawsze można więcej. A cieszyć się z tego, co się ma – to tylko początek, to wierzchołek góry lodowej, to nie jest istota zadowolenia.
– A więc?
– Czuję, do czego zmierzasz.
– Do czego?
– Tak naprawdę pytasz, czy jestem zadowolony z tego, co daję, a nie z tego, co mam. Mam zresztą od ciebie.
– Bystrzak.
– Przestań.
– Serio.
– Nie do końca zadowolony, ale tak. Właściwie tak, cieszę się.
– Nie do końca?
– Tak, mógłbym więcej dawać i więcej się z tego cieszyć.
– Dziękuję.
– Za co?
– Za szczerość.
– To ja dziękuję.
– Hm?
– Za cenną myśl.
– To tylko myśl, mój drogi.
– Racja. A czy coś z tym zrobię? Na razie widzę, że jakoś brak mi serca na więcej.
– Chodź ze mną. Zaglądaj do mnie.
– I?
– Dodam ci serca.
– Eh, no… ja wiem. Ja nawet tęsknię za tym. Ale nie pytaj mnie dziś o to.
– W porządku.
– A… – Zawahałem się.
– Tak?
– To nie będzie głupie, jak to wszystko napiszę na blogu?
– Nie. – Zaśmiał się. – Napisz sobie.
– Dziękuję. – Chwilę jeszcze medytowałem. – Mogę wrócić do książki?
– Tak, jasne.
Autor: jpz2

Powiązane posty: