Zachować gorliwość!

Gorliwość jest mi potrzebna we wszystkim. Czy robię komuś przysługę, czy zajmuję się domem, może dzieckiem, kupuję kwiaty, modlę się, kopię piłkę, pracuję albo szukam pracy, spotykam się ze znajomymi, przyjaciółmi, wreszcie kocham. Gorliwość jest zawsze na topie – także w marketingu, gdzie nazywa się pasją. Dziś reklamuje się już nawet „księgowość z pasją” – autentyk i nie przypadek! Niegasnąca pasja i gorliwość – to rzeczy atrakcyjne. Jeśli mam do wyboru współpracownika, to chcę takiego, który z uśmiechem przychodzi do biura, bo ma zapał do pracy, każdego dnia.

Zapał, zapalczywy, płonący, płomienny, gorejący, gorliwy. Chciałbym imponować tym, że trwam w gorliwości. Bo nawet rewolucjoniści, gorliwie i wytrwale ścinający głowy, w jakiś sposób zasługują na uznanie. Skoro nienawiść potrafi być pociągająca, to ileż mocniej miłość!

Większe uznanie wymaga jednak większego wysiłku. Trudniej jest głowę przyszyć, niż ją ściąć. Nienawiść galopuje sama, a miłość grzęźnie w zniechęceniu. Zatem skąd i po co bierze się wytrwałość w uśmiechu, szczodrości, dobroci?

Apostoł Piotr odpowiada na te pytania. Dla niego wytrwałość jest ogniwem logicznego łańcucha, który łączy wiarę i miłość. Pisze tak:

I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą
wiarę cnotą,
cnotę poznaniem,
poznanie powściągliwością,
powściągliwość wytrwaniem,
wytrwanie pobożnością,
pobożność braterstwem,
braterstwo miłością.
Jeśli je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. (2 Piotr. 1:5-8, BW)

Kto wierzy, powinien czynić dobrze (cnota), ale i być świadomym zła (poznanie), wobec którego się sprzeciwi (powściągliwość), będzie w tym konsekwentny (wytrwanie), a to dzięki wołaniu o pomoc do Pana (pobożność) oraz wsparciu chrystusowej rodziny (braterstwo), której nie nigdy nie opuści (miłość).

To jest mistrzowski fragment Biblii, który sobie omówiłem własnymi słowami. I wiadomo, że gruntem dla gorliwości będzie wytrwanie w dobrych uczynkach i powstrzymywaniu się od tych złych. Zaś pożywką i wzmocnieniem będą żywe relacje z Bogiem i z braćmi, spajane miłością.

Na koniec kilka ‚ale’. Salomon napisał: Gdzie nie ma rozwagi, tam nawet gorliwość nie jest dobra; kto śpiesznie kroczy naprzód, może się potknąć. (Przyp. 19:2, BW) Gorliwość bez pożywki to słomiany zapał. A gorliwość bez gruntu i uzasadnienia to nadgorliwość (ponoć gorsza od faszyzmu).

Autor: jpz2

Powiązane posty: