ZA MORDĘ CZY ZA RĘKĘ?

Czy myślałaś, myślałeś kiedyś o sobie jak o królowej, królu? Nie mówię o długim czerwonym płaszczu, gronostajowym futerku itd. Raczej o władczej pozycji. Jak być dobrym królem?

Dobry król nie dopuszcza do słabości państwa. Odpiera zewnętrzną agresję, ustanawia porządek, dba o praworządność i sprawiedliwość. Pomyśl o wszystkich swoich sprawach, wszystkich srokach, które trzymasz za ogon, wszystkich podwładnych, w tym dzieciach. Dbamy, żeby to się nie rozjechało. Ojcowie, matki, szefowie.

Czasem dbamy rozpaczliwie, desperacko. A co zrobić, żeby nie dopuścić do kryzysów? Zakładając śmiało i bezczelnie, że jesteśmy władni zapobiec wszystkim kryzysom. To jest niemożliwe, ale można pomarzyć. No więc co? Dobrze, niech te słowa już padną: za mordę! Wszystkich za mordę! Okrutne? Być może, ale czyż nie skuteczne?

Szczerze? Ja to robię. Odruchowo, kiedy rzeczy się totalnie wymykają. Kiedy natłok irytujących spraw i zdarzeń jest już nie do zniesienia. Zamordyzm może przybierać formę tyranii, ale też… fochów, szantaży, obrażalstwa, wycofania itd. Działa. Na krótką metę.

Tymczasem w Psalmie 72 czytam coś, co na tle powyższych rozważań jest zupełnie zaskakujące. Otóż Dawid, drugi i może najlepszy król Izraela (zaraz po Bogu), błogosławi i modli się za swego następcę, syna – Salomona. Wtem…

Niech panuje od morza do morza, i od strumienia aż do krańców ziemi. Niech przed nim klękają mieszkańcy stepu, a jego wrogowie niech liżą proch. Oto złożą mu daninę królowie Tarszyszu, wysp, a królowie Szeby i Seby przyniosą mu haracz. I będą się przed nim korzyć wszyscy królowie, wszystkie ludy będą mu służyć. Ponieważ ocala żebrzącego, co woła, oraz uciśnionego, który nie ma wybawcy. Miłosierny jest dla żebrzących, ubogich oraz duszę ubogich wybawia. (Ps. 72:8-13, NBG)

A więc to jest król, który wyrasta na potęgę i który wcale nie trzyma poddanych za mordę. Raczej za rękę. Nie ma tu mowy, co prawda, o poddanych możnych. Może tych trzyma krótko. Ale co do ubogich wiemy, że podaje im dłoń, żeby ocalić, wybawić, podnieść.

To zachowanie, które nie kojarzy się z walką o wpływy, interesy państwa, powagę urzędu, posłuch i porządek. Na cóż mi wdzięczność ubogich? Co oni mogą? Czy potrafią skłonić obcych królów do płacenia haraczy? Albo poszerzyć moje terytorium? Czy zbiorą się do kupy i zmuszą moich wrogów do klękania przed królem i lizania prochu? Ha, ha. Dobre!

A jednak!!! Coś w tym jest, skoro napisał to Dawid – mąż według bożego serca. Nie „coś”, ale „Ktoś” w tym jest. Bóg widzi i Bóg odpłaca. Kiedykolwiek zechcę poszerzyć swój wpływ, zacznę od pomocy tym, którzy nie mogą się odwdzięczyć.

Autor: wdev

Powiązane posty: