Z kim jesteś w drużynie

Mój przyjaciel mawia: Janek, z kim jesteś w drużynie? – W sytuacji, gdy nieoczekiwanie stawałem nie po jego stronie. To proste pytanie powtarza się u wielu z nas. Najgorzej, gdy zaczyna chodzić o wiarę…

Są ludzie, którzy większość swojej aktywności i przemyśleń poświęcają temu, z kim są w drużynie, a z kim nie są. Albo kto jest ich bratem, a kto nie jest. Komu mają być przychylni, a z kim wojować. Kto chodzi z Bogiem, a kogo już Bóg opuścił ponad wszelką wątpliwość. Hejt, nienawiść się leje, nasyca atmosferę.

A jeśli o tym mowa, nienawidzę tego. Z jednej strony staram się nie pozostawać ignorantem, rozumieć różnice między „klubami”, np. katolicy vs. protestanci. Z drugiej strony wiem, że one nie mogą być treścią życia. Istotna jest tylko jedna różnica. I zostało za mało czasu do przyjścia Jezusa, żeby zwracać uwagę na cokolwiek innego. Mówi o tej różnicy Jezus właśnie:

Jan rzekł: – Mistrzu, widzieliśmy takiego, który w twoim imieniu wygania demony i zabranialiśmy mu, ponieważ nie chodzi z nami. – Wtedy Jezus rzekł do niego: – Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami. (Łuk. 9:49-50, BW)

Proste jak konstrukcja sera. Kto nie jest przeciwko, ten jest z nami. I znów, nie komplikujmy z tym „przeciwko”. Co to znaczy? Fałszywe praktyki religijne? Nie. Fałszywe przekonania? Nie. Je wieprzowinę? Ma inny dzień święty? Nie i nie. Po prostu: jak ktoś nie zbiera, to rozprasza – mówi Jezus (Łuk. 11:23).

– Ale oni zbierają do swojego koszyka! Zgniłego, obrzydliwego koszyka!!! – A co mnie obchodzi koszyk? Mnie owoc obchodzi. Życie. Czy jest radosne, mądre, posłuszne Bogu i nacechowane poświęceniem, oddaniem dla bliźnich. A propos, Jezus naucza, żebym się nie zastanawiał, kto jest dla mnie bratem (którego mam kochać), ale dla kogo ja mogę być bratem. A przecież mogę dla wszystkich, którzy potrzebują pomocy (Łuk. 10:29-37). Nawet, jeśli są z innej drużyny.

A drużyny w najlepsze rywalizują: która lepsza, która ta prawdziwa, a która godna pogardy. Czy to jedyna słuszna kolejka? Nieważne, że jedni i drudzy robią to samo; wyganiają demony. Nie, bo Jan widzi jedno: my chodzimy z Mistrzem, oni nie! Dopiero co Jezus mówił o rywalizacji:

Kto by przyjął to dziecię w imieniu moim, mnie przyjmuje. (…) Bo kto jest najmniejszy między wami, ten jest wielki. (Łuk. 9:48, BW)

Z kim jestem w drużynie? Chcę być z tymi najmniejszymi. Nie ważne jakiego są wyznania, nie pora na sądzenie. Pora na żniwo!

Autor: jpz2

Powiązane posty: