Z gęby cholewa

Nie chciałbym nikogo zawodzić, a przede wszystkim siebie. To znaczy, że chciałbym zawsze dotrzymywać słowa. Często daję komuś słowo. Mógłbym tego nie robić i pozbyć się tym samym wielu problemów. Ale brak zobowiązań nie jest wcale taki fajny.

Mam więc dobre chęci i nie mogę ich tak zostawić, bo wiadomo: dobrymi chęciami jest piekło… No. Co powinienem zrobić? Robić, nie gadać.

Tak właśnie radzi Jezus.

Słyszeliście także, że powiedziano przodkom; Nie będziesz fałszywie przysięgał, ale dotrzymasz Panu przysiąg swoich.
A Ja wam powiadam, abyście w ogóle nie przysięgali ani na niebo, gdyż jest tronem Boga, ani na ziemię, gdyż jest podnóżkiem stóp jego, ani na Jerozolimę, gdyż jest miastem wielkiego króla, ani na głowę swoją nie będziesz przysięgał, gdyż nie możesz uczynić nawet jednego włosa białym lub czarnym.
Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego. (Mat. 5:33-37 BW)

Zapewnianie, zarzekanie się, zapowiadanie, płomienne obiecywanie – to wszystko wspaniale mi wychodzi zwłaszcza wtedy, gdy ktoś mnie oskarża. Czasami nawet nikt nie musi mnie oskarżać, sam to robię. Wydaje mi się, że przysięgając, zaprzeczę tym złym słowom o mnie. Tak, jakby to, co zobowiązuje się robić, już stało się faktem.

Tu nie chodzi o kłamstwo, bo kłamstwo dotyczy tego, co było lub jest. Tu chodzi o krzywoprzysięstwo, dotyczące przyszłości. Jest to grzech złożony z dwóch części:
1. przysięgam, że zrobię ‘tak’,
2. potem robię ‘nie’.
Mojżesz nakazywał dotrzymywanie tego, co się przysięga. Jezus idzie dalej; on w ogóle zakazuje przysięgać.

Dlaczego? Dlatego, że mi nie ufa? Nie, bo może dotrzymam słowa. Nigdy jednak nie jestem w stanie tego zagwarantować.

Czy to znaczy, że mam nie zobowiązywać się do niczego? Nie, powinienem pokazywać ludziom, że można na mnie liczyć. Ale czynem! Jeśli się nie uda, zrobię inaczej, niż mówiłem, trudno, wstyd – ludzka rzecz. Ale jeśli tak się dzieje, to każda złamana przysięga tylko pogarsza moją sytuację, obraża ludzi, którzy mi zaufali, a przy okazji obraża Boga, który jest źródłem prawdy i który przyznaje się do mnie jako swojego syna.

Autor: jpz2

Powiązane posty: