Wysprzątać

Jest takie (nie całkiem prawdziwe) powiedzenie, że najlepsze w zapraszaniu gości jest to, że musisz przedtem posprzątać dom (motywacja!). Gości miewamy u siebie ostatnio nieco częściej. Bo od pewnego czasu zaczęliśmy grupę domową. Jest to próba wcielania w życie słów ewangelisty Łukasza: „Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, łamali chleb po domach i przyjmowali pokarm z radością i prostotą serca” (Dz. 2:46).

Spotkania te są regularne (co dwa tygodnie), ale… dość nieprzewidywalne. Na razie. Różny skład, różny „porządek obrad”. Bardziej się poznajemy, mniej dyscyplinujemy – nie ma „żelaznych punktów programu”. Jest tylko ogólne założenie, że będziemy pogłębiać znajomości, dzielić opowieściami z życia, przemyśleniami z osobistych czytań i modlitw, może też razem śpiewać i uwielbiać, modlić się, by sprawić sobie w ten wieczór coś nadnaturalnego – od Boga.

A pewnym ubocznym i prozaicznym skutkiem tych spotkań jest to,
że… sprzątamy przed przyjściem gości. I zaczynamy już w czwartek. Jest to poniekąd spełnienie mojego marzenia, aby piątek wieczór był już początkiem soboty – dnia oddzielonego od krzątaniny, pracy i załatwiania spraw. Posprzątane mieszkanie bardzo w tym pomaga. Ideałem byłby jeszcze obiad, który wystarcza na piątek i sobotę. Tak że nie trzeba już robić absolutnie nic. Tylko bawić się, czytać, śpiewać, być ze sobą i… z Bogiem.

To taki sielankowy obraz, który przecież nie następuje tylko dlatego, że się pozmywa naczynia, podłogi i pochowa do szaf zabawki z ubraniami. Posprzątać dom – to tylko sztuczka, zabieg. Właściwie wysprzątać trzeba serce, jak to pisze Paweł: „wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem” (1 Kor. 5). Z tym bywa różnie. Ale gdy już bywa – jest to właśnie najpiękniejsze piękno soboty!

«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: