Wyliczanka

– Zosiu! Zooosiuu! – Krzyk U. niesie się po cmentarzu.
– Czekaj, Ula, prababcia i tak cię nie usłyszy. Siedzi za daleko. Powiem ci, kiedy będziesz mogła krzyczeć. Wychodzimy na główną aleję, widzę: siedzi. – O, patrz, jest, możesz wołać.
– Zosiaaa! – U. krzyczy, że umarłego mogłoby obudzić. Teraz razem idziemy…
Czekamy w aucie jeszcze na An.
– Jedziemy? – Pytam.
– Nie! – Mówi U.
– A dlaczego? – Badam czujność.
– Czekamy na babcię Anię! – Tłumaczy Fi.
– Och, a bez Ani wracać nie możemy?
– Nie! – U. bez wątpliwości. Fi. z nudów zaczyna jakąś piosenkę- nie piosenkę. Męczące.
A pamiętacie to? „Siedzi baba na cmentarzu…”
– … moczy nogi w kałamarzu… – Podchwycił Fi.
– I co dalej, Ula?
– …Przyszedł duch, babę w brzuch… – Daje U.
– Baba fik, a duch znikł! – Kończy Fi.
– No, chyba ten wierszyk lubicie… – I zaraz się rozkręcają, i już jedno przez drugie… A ja się wychylam, zerkam, gdzie An. Przychodzi.
Siadam znów za kółkiem. Zo. dopytuje:
– To co oni mówią?
– A tak, mogłaś nie usłyszeć, bo trochę niewyraźnie. To taka wyliczanka. – Teraz ja recytuję.
– Aaa ha ha. To ja myślałam, że to o mnie,  no bo siedzi baba na cmentarzu…, a dalej już nie rozumiałam. A ja na tej ławce siedziałam…
I śmiejemy się, i wracamy. Akurat lunęło. Przyszedł duch i nas chlust. Przedtem zdążyliśmy być na czterech grobach. Po drodze plebiscyt na najśmieszniejsze nazwisko wygrał mój imiennik: Jan… Nietubyć. Ale mówiąc serio, to jedyne nazwisko adekwatne. No bo facet – fik, a duch jego – (stąd) znikł. Jak to jest napisane: „świat przemija wraz ze swoją pożądliwością, ale kto wypełnia wolę Boga, trwa na wieki” (1J 2:17).
«
Autor: jpz2

Powiązane posty: