Wyłącz media, włącz pragnienie

Ten facet wie, czego chce. Nie ma telewizora. – O, tak! Jedno z drugim ma wiele wspólnego!

Wracałem późną porą do domu. Czas oczekiwania na przystanku skracałem sobie słuchaniem radia. Kobieta, która była gościem audycji, matka czworga dzieci, opowiadała o tym, dlaczego nie ma telewizora i jak to jest. Pod koniec rozmowy zacząłem jej zazdrościć, bo chociaż sam nie mam telewizora, to zastępuję go internetowym szitem. Wzięła mnie więc zdrowa, ambitna zazdrość… Ale o co właściwie? O czas na książki, gry, teatr, las, rodzinę. Poza tym powiedziała, że gdy z mężem zamieszkali razem (bez TV), zauważyła, że stała się bardziej refleksyjna i twórcza oraz, uwaga, „usłyszała” swoje pragnienia!

No tak, media bardzo ochoczo mówią mi, czego mam pragnąć. To zagłusza albo rozprasza moją koncentrację na jednej rzeczy. Wierzę, że powinienem pragnąć jednej rzeczy, podporządkowując jej całą resztę. Co to jest, ta jedna rzecz? Ha, dobre pytanie.

W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był /dany/, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony. (Jn 7:37-39, BT)

Jezus zawołał w najlepszym możliwym czasie i miejscu, w najwłaściwszym kontekście. Był to kulminacyjny moment święta szałasów, Żydzi wyczekiwali Mesjasza. Ich obrzędy z czerpaniem i wylewaniem wody, zapalaniem świateł – wprost odnosiły się do proroctw o zesłaniu Ducha (Izajasz, Joel, Zachariasz). Jak to się łączy i dlaczego – to szerszy temat. Ale tak było. Oni tam w świątyni pragnęli, a Jezus zawołał: JEŚLI KTO PRAGNIE… Do laików krzyknąłby: To ja, Mesjasz! Halo! Posłany przez Boga, żeby was zbawić! Jestem tu, to ja – źródło tej wody, Ducha i światłość świata!

Ale nie mówił do laików. Raczej do ludzi, którzy spełniali dwa warunki: po pierwsze, znali Pismo i wiedzieli, kim jest Duch, którego pragną (Jan. 14:16-17). A po drugie, milczeli. Nie mieli telewizora, który by im zakłócał pragnienie. W ogóle nic takiego nie mieli, bo przecież „w ostatnim dniu święta” prawo wykluczało zbędne aktywności.

Autor: jpz2

Powiązane posty: