Wybrany, ale nie lepszy

Słyszy się nieraz: „Chrześcijanie? Aroganci przekonani o własnej wyższości.” „Żydzi, Izrael? Syjonistyczni faszyści, którzy się uważają za lepszych od całego świata”. U źródła tej wrogości stoi złe zrozumienie wybrania.

Znienawidzeni chrześcijanie, prześladowani Żydzi… tak, ale cofnijmy się do początku. Bóg stworzył świat, oddzielając: jedne wody od drugich, morza od lądu, dzień od nocy, lato od zimy, światłość od ciemności. I to było dobre. Potem, wciąż swoim słowem – jak mieczem – oddzielał to, co dobre od złego. I tak jest do dziś.

Jezus też to mówi: nie przyszedłem przynieść pokoju ale miecz. Sąd polega na tym, że przychodzi światłość. A jak się staje jasno, to prawda wychodzi na jaw, można obejrzeć, rozpoznać, ocenić. Każde dziecko, kiedy sprząta pokój, też oddziela: lalki od aut itd.

Oddzielanie może być widziane dobrze i źle. Segregacja odpadów jest super. Ale już segregacja rasowa budzi najgorsze skojarzenia. Bądź tu mądry, człowieku! A co powiemy na taki werset:

Obwieścił swoje słowa Jakubowi, Izraelowi ustawy swe i wyroki. Żadnemu narodowi tak nie uczynił: o swoich wyrokach ich nie pouczył. Alleluja. (Ps 147:19-20, BT)

Tak, alleluja, świetnie. Jednym objaśnił, a drugim nie. Jedno dziecko faworyzował, dopieszczał, a drugie ignorował, lekceważył, odsuwał. Dobry ojciec, co? Ironizuję po bandzie. A może odwrotnie, z perspektywy Boga: był potop, słowo się rzekło, drugi raz tego bałaganu nie zatopię. Znajdę więc człowieka, który mi uwierzy. Policzę mu to za usprawiedliwienie.

I znalazł się Abram. Obiecałem mu, że z niego uczynię wielki naród. A ten naród oddzielę, uświęcę jako swój. Dlaczego tylko ten? Bo od czegoś trzeba zacząć. Powoli, organicznie, jak rodzina. Jak oddzielę? Nauczę, jak ma postępować. Tyle mogę. A potem co?

Niech chwała Boża będzie w ich [świętych] ustach, a miecze obosieczne w ich ręku: aby dokonać pomsty wśród pogan i karania pośród narodów; aby ich królów zakuć w kajdany, a dostojników w żelazne łańcuchy; by wypełnić na nich pisany wyrok: to jest chwałą wszystkich Jego świętych. Alleluja. (Ps 149:5-9, BT)

Czy ja to mam robić? Czy ja mam siekać, walić, mścić, karać, zakuwać? To jest moją chwałą? Alleluja?? Ostre to są słowa. Ale mają sens. Bo co?

Bo jeśli pomsta należy do Boga, jeśli przez karmienie nieprzyjaciół faktycznie zgarniam rozżarzone węgle na ich głowy (Rz. 12:20), to moją chwałą będzie nie atakowanie, ale uświęcone życie, przez które jeszcze wzrośnie kontrast, podział, jeszcze bardziej zajaśnieje wzór, jeszcze mniej argumentów będą mieli ci, którzy Boga odrzucają, a na przyszłym sądzie wypełni się wyrok.

Wybranie nie jest wymierzone przeciw komuś, ale dla kogoś. Miłosierdzie góruje nad sądem. A przebaczenie lepsze jest od strachu.

Autor: jpz2

Powiązane posty: