Wybrać dobry wyścig

Wyścig kojarzy się źle – z wyścigiem szczurów. Ale nie musi tak być. Można się ścigać dobrze, sensownie. Tylko gdzie, z kim i po co?

Ktoś, kto być może pracował w laboratorium genetycznym albo farmakologicznym, zauważył, że ludzie biegający po mieście przypominają te szczury, które widzi na co dzień, biegające po labiryntach, kołach, klatkach i nie znające celu tej bieganiny. W istocie, nie sposób poznać ten cel, bo dla szczura po prostu go nie ma. Cel ma i zna tylko laborant, wykorzystujący szczura, a szczur żadnych profitów z tego nie ma. Bo przecież korzyścią nie nazwę faktu, że zwierzę dostaje karmę – to byłaby ponura ironia.

Tę ironię najlepiej oddała niejaka Lily Tomlin (wziąłem to z Wikicytatów):

Problemem w wyścigu szczurów jest to, że nawet jeżeli wygrasz, to ciągle jesteś szczurem.

Tzn. nie szczurem dosłownie, ale osobą zniewoloną pewnym systemem (bez)wartości. Bo wyścig się nie kończy, chyba tylko wykolejeniem, śmiercią. Albo jeśli się kończy, to jest następny i następny… Dużo wysiłku, marne rezultaty.

Ale na wolności to już nie jest ten sam szczur, ten sam człowiek. David Pierce powiedział (ale też napisał o tym całą książkę):

Hasło Davida Pierce'a
Hasło Davida Pierce’a (fot. MR zob. Pustynny.wordpress.com)

Świat chce wsadzić cię do klatki na szczury. Jakby do kółka. A ja nie chcę żyć w klatce. I nie chcę umrzeć w klatce. W klatce jestem chory, chory od kłamstw z klatki, chory od dowcipów z klatki. To jest czas, by zmienić drogę, po której idziesz. (tłum. JPZ, cyt. za: link)

I właśnie na tym kończy się podobieństwo szczura do człowieka. Bo człowiek może zmienić drogę, po której idzie, a szczur – nie. Bo człowieka – jak szczura – można zniewolić na wiele sposobów, ale nie można zniewolić ludzkiego ducha, jeśli jest niezłomny, boży. Mogę więc wybrać drogę i wybrać wyścig: jaki wysiłek, jaka meta, jaka stawka, a jacy rywale i przeciwnicy? Czy to ma być wyścig szczura, w którym pozorne jest wszystko, prócz wysiłku? A może wyścig, o którym pisze Apostoł Paweł:

Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami (Hebr. 12:1, BW)

Wysiłek to: „opierać się aż do krwi w walce przeciwko grzechowi” (Hebr. 12:4). Metą jest niebo, a stawką nasze (nie tylko moje) dzisiejsze i wieczne życie – czy będzie piekłem, czy sielanką. Rywalem, od którego chcę być lepszy, mogę być ja sam – ten wczorajszy. A w innym sensie rywalem-przeciwnikiem jest diabeł. Decyzja czeka każdego dnia: wyścig Chrystusa, czy wyścig szczura.

Autor: jpz2

Powiązane posty: