Wszystkiemu

– A wiesz, że Ula, jak dzisiaj wstała, to – tak, jak zawsze woła: mamo! – tak teraz wołała: tato! – Relacjonuje mi A.
– Ojoj, naprawdę? – Rozczuliłem się. – Szkoda, że już wtedy dawno byłem wybiegłem do pracy. Ale przecież Ula też często sama wychodzi z łóżka i z pokoju, nie?
– Tak, ale teraz wołała. I widzisz, jeden wieczór z nią spędziłeś i już ją masz. – Śmieje się A.
– Ha ha… No nie jeden, nie jeden.
– No dobra, nie jeden. Ale patrz, nawet pozwoliła ci, żebyś ją spać położył.
– A, to fakt. Impossible.
– A zawsze chce, żebym ja poleżała przy niej.
– Prawda. Ale akurat wczoraj to nie było trudne, bo usnęła w dwie minuty, taka zmęczona była. A tak na marginesie, to… nie pierwszy raz już „pozwoliła”. – Znowu podkreślam swoje wielokrotności.
A potem pomyślałem, wracając z pracy rowerem, że wprawdzie można śmiać się z dziecka, że „zdradza” mamę tylko po jednym wieczorze spędzonym z tatą lub babcią, ale… jest to śmieszne tylko powierzchownie. Gdy się nad tym lepiej zastanowić, to… ta dziecięca ufność, że ktoś, kto ci poświęca czas, kocha cię i nie opuści, i nie zawiedzie, a już tym bardziej nie zrani – ta ufność jest godna podziwu i naśladowania. A właściwie nie naśladowania; raczej do odnalezienia gdzieś w sobie, w sercu. Gdy się poszuka głęboko, gdy się sięgnie (nieraz) daleko w przeszłość, odnaleźć można te same emocje, to samo nastawienie. Może i naiwne, ale… taka jest miłość – „wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję”.
«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: