Wszystkiego

…najlepszego w Nowym Roku! – Tyle razy usłyszałem dziś te słowa, że aż się zadumałem: a niby co to znaczy? Dla każdego co innego – to jasne. Chociaż…
Ktoś powiedział, że światu nie brakuje dziwów i cudów, brakuje tylko zachwytu. A zatem… może i ja nie potrzebuję „wszystkiego dobrego”, tylko więcej radości? Może nie tylko ja. Może wszyscy.
„Wszystko dobre” dla każdego znaczy to samo: cieszyć się, być wdzięcznym za to, co jest. Komu? A komu chcesz. Jednak to radość ukryta w pakiecie życia z Bogiem jest w stanie przetrwać wszystkie próby.
Uczę się patrzeć na swoje dzieci jak najczęściej jak… typowy dziadek albo babcia. To znaczy jak na sukces, dar, radość, dumę, zabawę. A coraz mniej (oby do zera) jak na: porażkę, trud, utrapienie, zadanie. Choć te ostatnie są też częścią prawdy o rodzicielstwie.
I wiecie, co? Nieźle mi idzie – to noszenie różowych okularów. Pozwala mi też… chcieć więcej. Nie tylko więcej dzieci. W ogóle: więcej z życia. Słowem: wszystkiego najlepszego.
«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: