Wokół dyskryminacji

Nie znam osobiście żadnego geja ani lesbijki, o których bym wiedział, że są nimi. Trochę szkoda. Mam nadzieję, że sprostałbym wyzwaniu i potrafił pokazać im, że można jednocześnie nie akceptować grzechu i… nie tylko tolerować (łaskawie ścierpieć), ale lubić, nawet kochać. Wszelka krytyka homoseksualizmu powinna być nacechowana łagodnością, pokorą i poczuciem, że jestem z tej samej gliny, co ten gej. Że mi też było przebaczone, i to niejedno. To jest punkt wyjścia.

Jednak LGBT chcą akceptacji. Chcą, żebym uznał nieheteronormatywne orientacje za wrodzone. A ja je uznaję za rzecz wyboru. Co w związku z tym? Na przykład to, że państwo, które przyjmuje taką definicję, ma podstawę, by promować małżeństwa hetero, a nie promować tych homo. Zauważmy, że jednocześnie przyzwala i nie zabrania układać sobie życia po swojemu, zresztą zgodnie z PDPC.

No dobrze, ale czy wolno kogoś dyskryminować za poglądy, orientacje (polityczne, religijne, seksualne)? Nie! Nie. Ale… Przypomnijmy: dyskryminacja to różne traktowanie osób będących w podobnej sytuacji. Tu powstaje pytanie: czy związki jedno- i dwupłciowe to podobna sytuacja? Odpowiedź zależy znów od tego, czy homoseksualizm jest wrodzony.

Jeśli nie, to nie dyskryminujemy gejów, gdy nie pozwalamy im wychowywać dzieci. Dlaczego? Bo są w innej sytuacji. A jeśli homo jest wrodzone i naturalne, to… dyskryminujemy! I to jest złe. Dlaczego? Bo są w podobnej sytuacji, a traktujemy ich gorzej, nie fair. Zresztą z natury, jako takiej, nie może nic złego wyniknąć, na przykład dla dzieci lesbijek. Jeżeli to jest natura.

A natura to też nie taka prosta sprawa. Człowiek został stworzony dobry. Adam był dobry, Job był dobry, Jezus był dobry. Każdy z nas rodzi się dobry i… ze skłonnością do przekory, przekraczania zdrowych granic, do rozdwojenia serca. Każdy jest zrodzony i wychowywany przez niedoskonałych rodziców, co też komplikuje sprawy. Jesteśmy z tej samej gliny: błądzący, grzeszący – tak czy inaczej.

I tu wracamy do początku: nie akceptujesz grzechu? Albo jego promocji? Gdy ktoś mówi, że to zdrowy tryb życia? I chce uczyć o tym twoje dzieci? Właśnie edukacji dzieci (zgodnie ze standardami WHO) dotyczy najwięcej kontrowersji wokół warszawskiej deklaracji LGBT. Mądrze o tym piszą baptyści w swoim liście.

Dobrze, stawiaj opór. Ale zanim cokolwiek zrobisz, powiesz, napiszesz… Zbadaj się. Nie u lekarza-psychiatry. Zbadaj swoje serce. Zobacz: „jestem taki jak Oni”. Nie osądzaj. Tym bardziej, że Oni nie wzięli jeszcze tej łaski, którą ty masz, że uznajesz swój grzech, żałujesz i odwracasz myślenie, jest ci przebaczone, zmieniasz swoje postępowanie… (i od nowa).

Trzeba być ostrożnym i uczciwym, gdy mowa o dyskryminacji. Mądry człowiek rzadko „idzie na całość”. Często widzi odcienie i niuanse. Trzeba godzić asertywność z wrażliwością na cudzą krzywdę. Często z naciskiem na to drugie.

Ale jeszcze bardziej ostrożnym i uczciwym trzeba być, gdy mowa o grzechu. Niech nikt nie nazywa cię homofobem dlatego tylko, że jesteś przeciwny promowaniu grzechu. Jak to zrobić? Czasem się nie da. Ale zrób wszystko, co możesz. „Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi!” (Rz 12) Żeby Oni mogli powiedzieć: „ej, on nas lubi”!

Słabo sprawdzają się tutaj wypowiedzi w internecie. Najlepiej chyba wspólne posiłki. Tak przynajmniej robił Jezus. To czasochłonne, pracochłonne, czasem kosztowne. Ale jak dotąd nikt nie wymyślił nic lepszego.

Autor: jpz2

Powiązane posty: