Wojna na policyjne pały

Hajże, kto brudny, tego pałą!!! Po łbie! Aj, zakotłowało się.
– Hej, przestańcie się nawzajem okładać tymi policyjnymi pałami!
Opuścili ręce. Zamarli.
– Spójrzcie na siebie. Ty. I ty, i ty. Jacy brudni jesteście.
Zaczęli siebie oglądać. Pocierać brudne łapy, szyje. I nic.
No więc znów się biją. Każdy siebie po łbie.
– Nie! Nie! Nie, siebie też nie bijcie!
Zobaczcie, wierzycie. Zobaczcie, jesteście czyści.
Po raz pierwszy pojawiły się uśmiechy. Pały poleciały… na bok.
– Nie, znów źle robicie, nie wyrzucajcie ich! Noście je.
Bo gdzie są pały, tam się pamięta o brudzie.
A gdzie wcześniej był brud, tam tym jaśniej świeci czystość.

Wszyscy jak dzieci, bawili się w tych policjantów. Taką lekcję daje im Paweł. Zaczyna od połajanki. Do szeregu zbiórka! List do Rzymian:

Jesteś bez wymówki, człowieku, kimkolwiek jesteś, który osądzasz. Bo w czym osądzasz drugiego, osądzasz samego siebie, ponieważ (…) robisz to samo. (2:1, PUBG)

No to pora spojrzeć na czubek własnego nosa. I to wcale nie jest przyjemne.

Ty więc, który uczysz drugiego, samego siebie nie uczysz? Ty, który głosisz, że nie wolno kraść, kradniesz? (2:21)

No tak, powinienem przestrzegać wszystkiego, wtedy byłbym czysty. Nie?

Z uczynków prawa nie będzie usprawiedliwione żadne ciało (…) Wszyscy bowiem zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga, a zostają usprawiedliwieni darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie. (3:20,23-24)

A więc nie. Nie muszę się biczować za wszystkie moje przestępstwa.

Człowiek zostaje usprawiedliwiony przez wiarę, bez uczynków prawa. Czy więc obalamy prawo przez wiarę? Nie daj Boże! Przeciwnie, utwierdzamy prawo. (3:28,31)

Jak to, czyli jednak prawo się przydaje? Prawo, które mi nie pomaga w zbawieniu, a tylko przeszkadza? A tak, przydaje się.

Gdyż prawo sprowadza gniew, bo gdzie nie ma prawa, tam nie ma przestępstwa. (4:15)

Po cóż miałbym szukać łaski, jeśli nie czuję się winny? A jak czuć się winny, nie znając żadnych zasad? Tylu już ludzi się obraziło na upomnienia. Tylu mówiło „nie strasz piekłem”. A żaden nie pomyślał o łasce.

A prawo wkroczyło po to, aby obfitował grzech. Lecz gdzie grzech się rozmnożył, tam łaska tym bardziej obfitowała. (5:20)

Jeśli już łaska się wylała, to nie potrzeba więcej grzechu. Wystarczy pozostawać wdzięcznym. Wystarczy pamiętać prawo i pamiętać grzech, i pamiętać łaskę. I nie „gardzić bogactwem jego dobroci, cierpliwości i nieskwapliwości, i wiedzieć, że dobroć Boga prowadzi mnie do pokuty” (2:4).

Autor: jpz2

Powiązane posty: