Wkładam całe serce

Pewnego pięknego, powszedniego dnia otworzyłem Biblię, jak to się mówi, na pałę i co przeczytałem? Rzecz arcyzachęcającą i intrygującą jednocześnie:

W każde dzieło, którego się podjął, czy to w służbie dla świątyni Bożej, czy też zakonu i przykazań, aby szukano swego Boga, wkładał całe swoje serce, toteż szczęściło mu się. (II Krn. 31:21)

To o Hiskiaszu – królu judzkim. Najpierw rodzi się ciekawość: a jak mu się szczęściło? Materialnie? Oj, tak. Facet był bardzo bogaty i sławny.

Zbudował sobie skarbce na srebro i złoto, i drogie kamienie, na wonności, na tarcze i na wszelkie kosztowne przybory, także składy na płody rolne, zboże, moszcz, oliwę, obory dla wszelkich gatunków bydła, opłotki dla trzód. Nabył dla siebie liczne stada owiec i bydła, gdyż Bóg obdarzył go bardzo wielkim majątkiem. (II Krn. 32:27-28)

Ten majątek był tak wielki, że gdy pokazał go w całości posłom babilońskim, to według przepowiedni Izajasza (II Król. 20:16-) poskutkowało to tym, że Babilon najechał Królestwo Judy i ograbił je doszczętnie (po śmierci Hiskiasza). A wracając do pozytywów: Bóg uleczył go ze śmiertelnej choroby (II Król. 20:1-11, II Krn. 32:24). Napisane jest też (II Krn. 32:30b), że „W KAŻDYM przedsięwzięciu WIODŁO SIĘ Hiskiaszowi”. Można jeszcze dodać, że objął tron w wieku 25 lat i panował przez lat 29. Niewątpliwie był niezwykłym człowiekiem i władcą. Napisano o nim:

Na Panu, Bogu Izraela, polegał, tak że nie było po nim takiego jak on w gronie wszystkich królów judzkich, ani w gronie jego poprzedników. (II Król. 18:5).

Czy już zazdrościcie Hiskiaszowi? Bo ja tak. Pozostaje drugie pytanie: co mam zrobić, żeby mi też się tak szczęściło? Rzecz jest niby prosta: mam wkładać całe serce w każde dzieło, którego się podejmę. Ale nie każde dzieło jest błogosławione. A jakiego dzieła podejmował się Hiskiasz? Dociekliwych odsyłam do dziejów Hiskiasza (II Król. 18-20 oraz II Krn. 28-32). A w skrócie, po oględnym zapoznaniu się z jego żywotem mogę stwierdzić, że wszystko, co zrobił, streszczało się w tych czterech słowach, to był cel nadrzędny: „aby szukano swego Boga”.

Hiskiasz wykorzystał cały swój potencjał – przyrodzony i nabyty, cały autorytet i możliwości, aby Żydzi odnowili swoją relację z Bogiem, aby znów zaczęli Go szukać po wielu złych latach galopującego bałwochwalstwa. Myślę, że jest to ogólne i uniwersalne powołanie dla każdego człowieka: tam, gdzie jestem i to, kim jestem i co posiadam, wykorzystać do tego, by szukać Boga i by inni szukali Boga. A (przy okazji) będzie mi się szczęścić.

Autor: jpz2

Powiązane posty: