Wilk z lasu

Odbieram U. spod budynku, gdzie Fi. ma zajęcia.
– Ja chcę za-baw-kę! – U. sili się na ton kategoryczny, nie znoszący sprzeciwu, zaprawiony nutą rozpaczy. Na tę „nutę” nie musi się zresztą silić. Ona jest. Ale ja wiem, że to nie z powodu zabawki. To wiem na pewno. Oh, girls, girls, girls…

Nawet nie brnę w tę stronę, nie mówię nic w stylu: „masz już dość zabawek”.
– Nie, nic nie kupimy. Ani mama, ani ja. – Zastrzegam. A. stoi obok, kiwa głową, potwierdza.
– Ja chcę za-baw-kę!
– Ale wiesz, ja bym chciał usłyszeć od ciebie, dlaczego…
– Bo chcę mieć więcej od Fila. – Wyznaje szczerze.

Aha, tu już wiem, że całkiem bez sensu (z czystej ciekawości) pytałem, jaką to zabawkę by chciała. Nie ważne. Idzie o ilość… A konkretnie… (czuję, że złapałem już nitkę od właściwego kłębka – emocji – i ciągnę)

– Wiesz, Ulciu, bardzo nie chcę, żebyście się z Filem porównywali między sobą. Staram się robić wszystko, żeby was w to nie pchać; w to porównywanie i zazdroszczenie sobie nawzajem. To jest jedna z najgorszych rzeczy – jak jesteś mała i potem, jak będziesz duża, dorosła.

U. słucha. Ja czuję, że jest ciepło, ale nie gorąco, nie trafiłem w sedno.
– Ja chcę za-baw-kę!
– No, chcesz zabawkę. – Potwierdzam. Przez chwilę idziemy w milczeniu. Właściwie ja idę, bo U. siedzi u mnie na barana.
– Tata, ja chcę… – itd. powtarza się jak refren.

– Bo ty byś chciała chodzić na swoje zajęcia, tak?
– Tak.
– No to już od przyszłego tygodnia. Mama cię zapisała. To fajnie, co?
– …
– Bo ty jesteś zła, że musiałaś znowu iść na zajęcia Fila?
– Tak.
– I masz już dość „tych jego głupich zajęć”?
– Tak.

Idę, niosę ją dalej. Zamiast nóg złapałem rączki, bo jej dłonie jakieś zziębnięte. Idę, a U. nic nie mówi. miarowy krok uśpił ją. I śpi! I chciałbym jeszcze powiedzieć: „czyli już nie chcesz zabawki?” Ale kto wie, może nadal… Nie będę wywoływał wilka z lasu.

Wilk powarczał, a ja mimo niego – w las! Las emocji, domysłów i zgubionych ścieżek. I jakoś jest tak, jak w lesie prawdziwym: że gdy już znajdę szlak, to się cieszę tak, jakbym już był w domu.

Autor: jpz2

Powiązane posty: