Usuńcie obcych

Z każdej biblijnej historii wyciągam morał dla siebie. A życiowe wypadki Jakuba zupełnie mnie porwały. Tak wiele razy miał do stracenia wszystko (a było to dużo). Co wtedy robił?

Jakub miał za sobą może z siedemset kilometrów drogi z Haranu, w tym siedem dni w tempie, które pasuje do słowa „ucieczka”, o ile można uciekać z olbrzymim stadem. By wyjaśnić, jakie to było bogactwo, starczy powiedzieć, że tylko jako prezent przebłagalny dla brata Jakub oddzielił

200 kóz i 20 kozłów, 200 owiec i 20 baranów, 30 wielbłądzic karmiących wraz z młodymi, 40 krów i 10 byków, 20 oślic i 10 osiołków, (1 Moj. 32:14-15, BW)

Ile to jest hajsu, niech liczy jakiś ekonom. Prócz muczącego i beczącego dobytku, miał wówczas Józef już około czterdziestu wiosen, w tym dwadzieścia w służbie u teścia-krętacza, dwie żony i dwunastkę dzieci z czterech matek. Można powiedzieć: mężczyzna w sile wieku. Dojrzały, doświadczony, mocny. Tą mocą wykazał się zresztą w zapasach z aniołem w nocy poprzedzającej dzień spotkania z Ezawem – starszym bratem-bliźniakiem.

Tak naprawdę nie miał się gdzie podziać. Bo z jednej strony opuścił teścia (tak długo na to czekał!), zawinął się z jego córkami i wnukami, całym dobytkiem, to jest wszystkim, co mu zostało obiecane i czego się dorobił ciężką pracą. Zresztą nakazał mu to Bóg: powrót w rodzinne strony, do ojca – Izaaka. Ale z drugiej strony, właśnie… co to za cel? Czy można sobie wiele obiecywać po takim powrocie, skoro tam czeka na niego brat, który może dyszy jeszcze żądzą zemsty? Konflikt o dziedziczenie rozbił ich rodzinę, zdawałoby się, nieodwracalnie. Liczyć na słabość Ezawa? O, nie… To przecież on – Jakub – od dziecka był słabszy, daleko mu było do myślistwa i walki.

O tym wszystkim Jakub mógł rozmyślać, mając w pamięci obietnice Boga, z którym rozmawiał twarzą w twarz, ale też niezmiennie obawiając się ataku. Peniel (lub Penuel) to miejsce, w którym skaliste zbocza gór Gileadu porastają blade trawy, a im niżej i bliżej rzeki, tym bardziej nasycone są zielonością. W takiej scenerii doszło do spotkania. Ezaw był nastawiony tak pokojowo, jak tylko mógł. Okazał przebaczenie.

Ale to nie koniec historii Jakuba. Nie jest napisane „i osiedlił się w Sychem i żyli długo i szczęśliwie”. To dopiero środek tego życiorysu, w którym dwie rzeczy były niezmienne: niepewność jutra i boża obietnica błogosławieństwa (ojciec narodów, posiadłość ziemi całego kraju). Rzeczywiście Jakub zamieszkał w Sychem, ale tam zgwałcono mu córkę, a potem jeszcze poproszono o jej rękę (szczyt bezczelności). Jego synowie zemścili się krwawo… a tym samym napytali mu kłopotów. Co dalej? – Czy nie dość miałem przygód? Dlaczego, dlaczego?! – Mógł skarżyć się Jakub. I wtedy znów odezwał się Bóg:

— Wstań, idź do Betelu i osiądź tam. Zbuduj tam ołtarz Bogu, który ci się ukazał, gdy uciekałeś przed Ezawem, bratem swoim. – Wtedy rzekł Jakub do swej rodziny i do wszystkich, którzy z nim byli:
— Usuńcie obcych bogów spośród siebie, oczyśćcie się i zmieńcie szaty wasze! (1 Moj. 35:1-2, BW)

Niesamowite, że pierwsze słowa Jakuba nie brzmiały: „najpierw zbierzcie bydło, potem pakujcie rzeczy i składajcie namioty…” itp. To nauczka i dla mnie, na czas złych przygód, zmian i niepewnej przyszłości: NAJPIERW usunąć obcych bogów.

Autor: jpz2

Powiązane posty: