Upadły

Pojawiły się hasztagi #metoo #jateż, będące deklaracją w rodzaju: „byłam przedmiotem nękania lub napaści na tle seksualnym”. W pierwszym momencie pomyślałem: odważne – to jakby pokazanie na sobie jakiegoś stygmatu. W drugim momencie: no nie! Przecież jest odwrotnie: to sprawcy powinni być stygmatyzowani, nie ofiary.
Nie ma i nie powinno być nic wstydliwego w mówieniu: mnie też kiedyś ktoś dręczył. To nie jest przyznanie się do słabości. Jest to raczej wytknięcie palcem, alarmowanie, piętnowanie, pokazanie skali problemu społecznego (ilu ludzi to dotyczy). Owszem, wymaga odwagi nazwanie rzeczy po imieniu.
Najlepiej nazywać zło złem wcześnie; kiedy jeszcze wygląda „niewinnie”, tak jak w tej kampanii społecznej [WIDEO]. To, co kończy się gwałtem, zaczyna się jako seksistowskie żarty lub wulgarne przezwiska. Łatwo (zbyt łatwo, niestety) wyobrażam sobie,
że chłopak nazywa dziewczynę „pi..dą”, bo nie chciała się z nim przespać, uciekła, rzuciła i nie chce znać.
Ten chłopak nie widzi, nie czuje swojej śmieszności. Kumpel nie powie mu: stary, widocznie coś Z TOBĄ jest nie tak, skoro cię nie chciała. Analogicznie: trudno sobie wyobrazić, by jakaś dziewczyna nazwała chłopaka „ch..em”, bo nie chciał się z nią przespać. To brzmi śmiesznie. Ktoś powie: wyraźnie coś z nią było nie tak, skoro jej nie chciał.
Rozwiązłość może ostatecznie napiętnować… kobietę, ale nie mężczyznę. Słyszałem anegdotę: pewien młodszy malarz pokazywał Wyspiańskiemu swoje prace. Jedną z nich nazwał: „…a to jest kobieta upadła”. Na co Wyspiański się żachnął i stanowczo odparł: nie ma „kobiet upadłych”. Spodobało mi się to powiedzenie, bo zachowuje pewną symetrię. Nikt przecież nie powie: „to jest mężczyzna upadły”, choćby był najbardziej rozwiązły lub przemocowy.
Gwałt – tu dopiero budzi się sumienie zbiorowe. (Choć są tacy, którzy i gwałcicieli próbują tłumaczyć – „bo prowokowała”). Ale wcześniej jest przemoc słowna. I to też jest „tylko” owoc. A gdzie korzeń? Korzeniem jest niedojrzałość, z której niektórzy nie wyrastają nawet po trzydziestce i po ślubie.
Jest to niedojrzałość polegająca na postawie ustawicznego biorcy. Nie docenia się wagi, wartości i przyjemności: dawania, poświęcenia, dbania o nią, przedkładania jej woli ponad swoją. Zwłaszcza zanim ona napisze: #jateż #metoo. Wtedy jest już duuużo za późno. Wtedy jest „mężczyzna upadły”.
Autor: jpz2

Powiązane posty: