Ujęła mnie twoja jedność

Trzy niedziele, trzech mówców, jeden temat i to bez konsultacji. Zbieg okoliczności? A może dowód na to, że to, o czym mówili, staje się rzeczywistością? – O jedności w jedności.

Dziś reasumuję trzy kazania – M. Ciesiółki, W. Włocha oraz J. Rycharskiego – wszystkich można wysłuchać tutaj (12, 19, 26 lutego 2012). Dlaczego dałem się uwieść tematem jedności? Dlaczego uznaję go za ważny i streszczam? Na zachętę zacznę od celu.

1. Do czego prowadzi jedność
Do zwykłego błogostanu – to po pierwsze: O, jak dobrze i miło, Gdy bracia w zgodzie mieszkają! – czytam w Psalmie 133. A po drugie? To ważniejsze: jedność między braćmi i siostrami w kościele przekonuje ludzi „z zewnątrz” do wiary w Chrystusa i w miłość Boga. Wnioskuję to na podstawie fragmentu arcykapłańskiej modlitwy Jezusa:

A Ja dałem im chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś i że ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś. (Jan. 17:22-23, BW)

2. Skąd bierze się jedność
Z chęci? Tak, ale one nie wystarczą. Potrzebna jest boża chwała. Ona jest wtedy, kiedy Boga uwielbiam bardziej niż cokolwiek innego w życiu. Wówczas niestraszne mi są konflikty i podziały, bo szukając bożej woli, a nie broniąc swojej własnej, jednam się z bratem. Poza tym potrzebne jest uniżenie i służenie: chodzić z kimś drugą milę (Mat. 5:41), umywać komuś nogi (Jan. 13:8), uznawać drugiego za wyższego (Filip. 2:3). Jedności służy niepobłażanie ciału, w praktyce: owoce ducha (Gal. 5:13 i 22-23). Jedność nie bierze się ze zgody doktrynalnej bądź hierarchicznej między nami! Bo prawdą jest osoba – Jezus, nie zaś system filozoficzny lub prawny.

3. Czym jest jedność
Jedność to pośredni cel kościoła. Jest to relacja między członkami, które można by wydzielić, a tymczasem stanowią jedno ciało: ręka, noga, mózg… Kościół to ciało Chrystusa. Gdy się nawracam, staję się jego częścią. Jako noga należę do głowy (Chrystusa), ale należę też do ręki (brata w Chrystusie). Jedność to stan przynależności. Efekt zdolności do tolerancji, wzajemnego uznania i szacunku, łączenia nowego objawienia ze starym. Jedność to gotowość do oddania swojego życia za drugiego człowieka. Jest jak harmonia, symfonia różnorodnych dźwięków. To nie jest unisono, jednolitość, jednakowość. Bo różnorodność jest konieczna, a razem z jednością daje płodność.

– Jedność mnie uwodzi. Twoja jedność mnie ujęła. – Byłoby cudownie, gdyby człowiek niewierzący mógł to powiedzieć kościołowi. I pojednać się z Bogiem.

Autor: jpz2

Powiązane posty: