Udana, ukryta walka

Znany wszystkim urywek z listu Pawła do Rzymian (12): „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło przezwyciężaj dobrem.” Jest piękny, dopóki nie trzeba się z nim zmierzyć. A wtedy… sięga do trzewi.

Czy chcę dzielić los… na przykład Szczepana? Zło go zabiło, przez ukamienowanie. A może on przezwyciężył zło? Powiemy: oczywiście, że tak! (My – religijne twardogłowy). Dla oprzytomnienia drugie pytanie:

Czy JA chcę podobnych zwycięstw w swoim życiu? Że ktoś mnie kopnie w tyłek, a ja… coś o aniołach i przebaczeniu? To nie wygląda na zwycięstwo. Ciało przegrywa. Tylko duch (rzecz niewidoczna) – wygrywa.

Wezwanie Pawła „nie daj się zwyciężyć złu” jest proste. I każdy, KAŻDY odpowie na nie pozytywnie. Chyba że jest opętany przez demona. Oczywiście, każdy chce walczyć ze złem, z niesprawiedliwością, biedą. I wygrać, uratować świat.

Jednak większość odpowie na sposób cielesny: nie rzucim ziemi, skąd nasz ród, kosy na sztorc! Takich kos w codziennym języku – zatrzęsienie. A tu… nie można i nie trzeba się napinać. Wystarczy nie dać się zwyciężyć złu… w sercu.

To może nie zawsze jest łatwe, ale… dużo prostsze. W kokpicie sterującym moim życiem, gdzie pełno przycisków i lampek, wystarczy pilnować jednego: serca. Nie ważne co się dzieje; jeśli zachowam zimną krew, spokojną głowę i czyste serce – będzie dobrze.

A sposób na to jest jeden: wpatrywać się w Jezusa. Jak Szczepan.

Autor: jpz2

Powiązane posty: