Ty też, i to nieraz

Jedyna myśl, która powstrzymuje przed eskalacją gniewu, to: ty też.

Ten dzień – sobota – w ogóle taki jest: bez pośpiechu. Banalne rzeczy, jak robienie jedzenia i samo jedzenie, sanki, kąpiel, czytanie, zabawy, eksperymenty, tańce… trwają tak długo, jak mają trwać. Absurdalnie długo. Jesteśmy. To ważne. Robimy, co chcemy. Co chcą dzieci, to i ja robię, w większości…

Dlatego sięgnąłem nawilżacz. U. chciała, nie pamiętała go. Jakoś długo stał w szafie. Fi. przyłączył się do zabawy. On pamiętał. Uwielbia patrzeć na mgiełkę. Zdmuchiwać ją, więzić, tłumić, kierować. Przy którymś podejściu powtarzam: „Tylko zmniejsz moc. Pamiętasz, jak się zamoczyła podłoga? No, już dobrze, od teraz już nie przykrywaj pudłem”.

Po chwili: „Miałeś nie przykrywać. Zdejmuj”. Zdjęte. Wracam do czytania. Nie uważam. A po godzinie łóżko mokre. Nawilżacz przykryty pudłem, ścieka po ściankach na drewno, na pościel. To nawet nieważne, że to teraz trzeba sprzątnąć. Gniewam się, że nie słucha.

Nie słucha z pełną świadomością. Bo to nie jest ten przypadek, że sygnał zakazu nie dotarł. Bo to się zdarza, to już mnie „nie rusza”. Ale dotarł. Słyszał, potem cofał się, a potem… powtarzał. Zatem gniew okropny! Nie przepuszczę. Wykrzykuję to wszystko, co najsłuszniejsze.

I zaraz krzyków zaniecham. Bo cóż? Sam tak robiłem. To jest argument zupełnie „obok”, a jakże skuteczny. Chcesz nazwać prawdę? Nazwij. Chcesz wyrazić złość? Wyraź. Chcesz się wyżywać? Zrób to – naprzód wyżyj się na samym sobie – za te wszystkie razy, kiedy robiłeś to samo.

«
Autor: jpz2

Powiązane posty: