Twój mózg – DIY (zrób to sam)

Wracam do pisania i wracam z myślą, która ma mnie zachęcić do nowego początku. Jest to myśl o myśleniu! Myślenie ma przyszłość – tak, ale jakie? O czym?

Czy o tym, co akurat wpadnie mi w oko, w ucho? A może o czymś, co sam sobie wybiorę? Taki wybór, takie uparte i świadome przestawianie myślenia na nowe, inne, właściwe, dobre tory – jest trudne, ale konieczne.

Moja siostra zrzuciła mi z balkonu książkę. Żebym zabił czas, czekając aż dzieci wyśpią się w samochodzie. Torebka z książką plasnęła o ziemię. Wyciągnąłem, zobaczyłem – jak dar z nieba: „Naucz swoje dziecko myśleć” – Edward de Bono. W istocie, zanim dotarłem do meritum, miałem już tyle ciekawych myśli, że nie dałem rady zapamiętać…

Zainspirowała mnie na przykład uwaga autora o myśleniu twórczym. Jeżeli „ludzki umysł funkcjonuje samoorganizująca się sieć neuronów”, to aby mógł się rozwijać, „potrzebuje zdolności twórczych, innowacyjności”. Potrzebuje myśli zaskakujących, na pozór nielogicznych, nowych, „myśli w bok”, żeby poszerzać potencjał połączeń nerwowych. Może się to brać z bodźców zewnętrznych (np. inspirującej książki) albo być owocem ćwiczeń i własnego wysiłku.

Tutaj właśnie pojawiła się „myśl w bok”, poza wątkiem autora. Przecież fizyczny kształt tej sieci neuronów, a więc indywidualny sposób, zwyczaj mojego rozumowania zależy od tego, jak byłem wychowany, co przeżyłem, co przeczytałem, obejrzałem, co mnie zaskakiwało przez całe moje życie, wymagając ciągłych zmian myślenia.

A jeśli mógłbym zdecydować o tym, jak kształtuje się ta moja sieć neuronów? Wybierać treści tak, żeby uzyskać umysł, który poprowadzi mnie do dobrych wyborów, do szczęścia, do Boga? Co jeśli wziąłbym sobie do serca słowa, które usłyszał Jozue od Boga, kiedy po śmierci Mojżesza miał przejąć przywództwo nad narodem Izraelskim?

Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, aby ściśle czynić wszystko, co w niej jest napisane, bo wtedy poszczęści się twojej drodze i wtedy będzie ci się powodziło. (Joz. 1:8, BW)

To słowo: „rozmyślaj” oznacza też „rozważaj”, „medytuj”. To hebrajskie ‚HAGAH’ tłumaczone jako „niski, niewyraźny, ciągły dźwięk, jak mówienie szeptem (jak szum fal)” * Z czym się to kojarzy? Z jakąś mantrą! A jednak to nie wschodnia religia, to wiara i mądrość dzieci Abrahama, a także uczniów Jezusa.

Taka jest moja motywacja na nowy rok szkolny: żeby rozważanie tego, co przeczytam ze Słowa, było nieustannie w moich myślach i na moich ustach.

* Tu posiłkuję się starymi notatkami pastora Marka Ciesiółki. Przy okazji, w temacie rozważania, polecam jego kazania z 8 i 15 stycznia 2012 r. (do odsłuchania/pobrania po zalogowaniu na stronie: droga.waw.pl.

Autor: jpz2

Powiązane posty: