To jak z omletem

– To się stało już takim rytuałem, że ostatnio, gdy wracałaś samochodem, to wręcz byli zawiedzeni – U. z Fi.: „jak to, nie pojedziemy odebrać mamy z dworca”? Poza tym teraz już wiem od razu, gdzie zaparkować, którędy wejść…

Oni też poznali tę ścieżkę do podziemi, głęboko, aż na perony Centralnej. Pociąg eŁKA wjechał w tej samej sekundzie, w której ruchome schody wypchnęły nas na posadzkę. W teczce pudełko obranych jabłek – nawet nie zdążyłem o nim pomyśleć. Były dla dzieci, gdyby trzeba było jakoś zabić czas, w oczekiwaniu na A.

Tęsknota słownikowo to rodzaj smutku. A jednak takiego, który przygotowuje na najlepsze. Na to, by uśmiechnąć się, bo już jest… równowaga, komplet, norma, szczęście. A szczęście to chwile. Kiedy się starasz. A staranie jest łatwe, bo jakby od zera. Bo się cieszysz.

Już jest, a brakowało. Czuje się brak, nawet gdy nie masz czasu za długo o tym myśleć. To lepiej. Jak z omletem. Gdy patrzysz, jak dochodzi na patelni, to szlag cię trafia. Nie możesz się doczekać. A gdy się zajmiesz czym innym, to znowu możesz spalić. Ale przynajmniej jakoś to łatwiej mija.

«
Autor: jpz2

Powiązane posty: