Talizman

— O, tato, Renault Laguna!
— A, no tak, przed nami, a obok też Renault, widzisz, granatowy.
— No.
— To Renault Talisman.
— Hm, talizman…
— No. A właśnie, czy ty wiesz, co to jest laguna?
— Nie, co to jest?
— To jest taki bardzo płytki kawałek morza, blisko lądu. Płytki… taki do kolana albo do pasa. Jak duży basen. Jakby taka… zatopiona plaża.
— O, to ja chciałbym mieć taką lagunę koło domu…
— Ha ha, to się raczej nie uda. – Rozwiewam fantastyczne nadzieje. — A talizman?
— Co?
— Wiesz, co to? Czasem ludzie noszą talizmany. Najczęściej takie kamienie albo o, zobacz, widziałeś podkowę?
— Anoś! Taka podkowa na zderzaku samochodu.
— No, na chłodnicy, na imitacji chłodnicy… Nieważne. Ale talizman to jest coś takiego, zwykła rzecz, o której ktoś myśli, że ma magiczną moc. Niektórzy w to wierzą. Ale ja nie.
— Ja bym chciał mieć taki talizman, który mi daje moc całego wojska. Albo dwóch!
— Ale nie powiedziałem ci najważniejszego. Bóg nie lubi talizmanów.
— To nie lubi Renault też?
— Nie, po prostu On woli, żebyśmy szukali pomocy u Niego, a nie mieli nadzieję, że jakaś podkowa, jakiś kamień wystarczy. To martwe rzeczy. – Zgasiłem silnik. – No, to można wysiadać. Dojechaliśmy!
— Naszym Fordem.
— Ano tak… — Wzdycham sobie. — Ten nasz Ford to na pewno nie talizman.

Autor: jpz2

Powiązane posty: