Jedzenie, picie, seks i niebo

Po przeczytaniu tego wpisu już nigdy nie będziesz zdołowany lekturą Księgi Koheleta – o „marności nad marnościami”. A jeśli nie masz tej lektury w planach, to… już masz. Księga Kaznodziei Salomona, czyli Koheleta, jak wiemy z lekcji polskiego, od pierwszych słów tchnie beznadzieją: „marność nad marnościami i wszystko marność”. Ale nie jest tak smutno, jak […]

Przeczytaj więcej O Jedzenie, picie, seks i niebo

Beznadzieja w owczej skórze

Przyzwyczaiłem się już, że współcześnie wiele rzeczy stawia się na głowie. Ale ten nonsens jest przynajmniej tak stary jak Epikur: mam nadzieję, że po śmierci nie ma nic. „Nadzieję”?? Jak można nazywać to nadzieją? Przecież to czysta beznadzieja! Ja nieraz to sobie wyobrażałem: śmierć jako koniec mojego istnienia. I otchłań, nieskończoność pozbawiona mnie, wyrzucająca mnie […]

Przeczytaj więcej O Beznadzieja w owczej skórze

Poszedłem na detoks

W ostatnich dniach miałem jakiś paskudny nastrój. Prowadziłem wewnętrzny dialog: – Wszystko bez sensu. – Musisz być wdzięczny, masz tyle! – Będę wdzięczny. I to też będzie bez sensu. – Masz się z czego cieszyć. – Mogę się cieszyć, ale po co? – Bez sensu mówić, że bez sensu. – Wiem, ale ostatecznie nic nie […]

Przeczytaj więcej O Poszedłem na detoks