Było źle, ale było warto

Nie wiem jak wy, ale ja najlepiej wspominam te rzeczy, które nie były najprzyjemniejsze, za to dziś wiem o nich jedno: już ich nie ma. A ja jestem i mam się dobrze. Dałem radę, wytrzymałem, przetrwałem, przebrnąłem, doszedłem. Było źle, trudno i nie tak, jak chciałem, zamierzałem, marzyłem, ale… Czyż teraz nie jestem silniejszy, mądrzejszy,

Przeczytaj więcej

Co z tym fantem zrobić

Spotyka mnie nieszczęście. Co robię? Biadolę nad swoim losem? Słabo. Mam nadzieję, że czegoś mnie to nauczy na przyszłość? Lepiej… A może wezmę przykład z Józefa? Józef pod koniec swojego życia potwierdził to, co trzymało go na dobrym kursie przez 110 lat chodzenia po ziemi: umiejętność wygrzebywania się z sytuacji beznadziejnych. Józefa spotkało wiele nieszczęść,

Przeczytaj więcej

Józef – lider z bożej łaski

Ostatni wpis poświęcony mojej lekturze Biblii „od deski do deski” to „Usuńcie obcych” z 10 czerwca. A teraz kolejny, który również dotyczy Jakuba-Izraela, ale w sposób szczególny. Bo oto czytając Księgę Rodzaju (1 Moj.), dotarłem do miejsca, gdzie definitywnie kończy się historia Izaaka i jego starszego syna – Ezawa. Pozostaje sam Jakub – w roli

Przeczytaj więcej

Pragnienie siły

Czasami czuję, że potrzebuję wyjąć ze Słowa pocieszenie. Pocieszenie, które jest też pouczeniem: co myśleć w mojej sytuacji? Pocieszenie, które jest wzmocnieniem, żeby się nie poddawać. I żeby wiedzieć, jak walczyć, kiedy już nie mam na to siły. Kiedy wiem, że powinienem przestać się prężyć, tylko odpocząć. A żona tyle za mnie robi i jeszcze

Przeczytaj więcej

Zostanie z ciebie mokra plama

Jeśli bardzo zależy mi na czymś ważnym, to na pewno będzie ciężko. Co w takim razie myśleć o cierpieniu? Czy jest ono w jakiś sposób cenne, a może nie ma sensu? Kiedy przychodzi nieszczęście, czyli shit happens, mam wybór: mogę wziąć to na klatę i iść dalej z nadzieją, że to trudne doświadczenie uzdolni mnie

Przeczytaj więcej

Hipopotam i krokodyl

Oto boży argument przeciw mojemu narzekaniu. Co mogę dobrego napisać o Bogu, skoro dopuścił na mnie chorobę i skoro nie jest to kara (bo przecież zbawił mnie)? Mam już dość, mam to wszystko gdzieś, nie mam siły! Co ja mogę dobrego napisać, skoro czuję się marnie, bezużytecznie, bez siły i nadziei nawet? Nie mam ochoty

Przeczytaj więcej

Beznadzieja w owczej skórze

Przyzwyczaiłem się już, że współcześnie wiele rzeczy stawia się na głowie. Ale ten nonsens jest przynajmniej tak stary jak Epikur: mam nadzieję, że po śmierci nie ma nic. „Nadzieję”?? Jak można nazywać to nadzieją? Przecież to czysta beznadzieja! Ja nieraz to sobie wyobrażałem: śmierć jako koniec mojego istnienia. I otchłań, nieskończoność pozbawiona mnie, wyrzucająca mnie

Przeczytaj więcej

Jest ci źle? Gadaj od razu

Zachorowałem i było mi naprawdę źle. Jak ja na to reaguję? Różnie – czasem gorzej, czasem lepiej. Ale najlepiej wtedy, gdy pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa: na przekór bólowi dziękuję Bogu i chwalę go. Albo po prostu szukam go myślami, słucham, czytam. A dlaczego tak jest? Ano, to jest proste. Czytałem ostatnio księgę Joba (Hioba)

Przeczytaj więcej