Szósta piętnaście

„Wstajesz wcześnie?” Na plakacie człowiek w piżamie – ziewa i przeciąga się z nieszczęśliwą miną. „Wynajmij mieszkanie 2 min od Ronda ONZ!” I jeszcze zegar analogowy, i cyfrowy, jakby dla jasności, gdyby ktoś zapomniał, jak się czyta wskazówki. Albo z nieprzytomności już nie potrafił, bo wraca o dwudziestej drugiej z pracy, z jednego z tych biur w centrum, gdzie okna świecą się aż do nocy.

Ale co? Czy to jakiś budynek zaplanowany dla ludzi, którzy krótko śpią? Wstajesz wcześnie, więc pasujesz do naszego klubu! Gratulujemy! Chcemy stworzyć w centrum Warszawy dom dla ludzi, którzy budzą się o 6:15.

Koniec z zazdroszczeniem sąsiadom, że mogą sobie pospać, podczas gdy ty już popylasz do roboty! Koniec z pretensjami, że ktoś za ścianą o drugiej w nocy ogląda dwudziesty ósmy sezon na netfliksie. Moja wyobraźnia poszła dalej: jakaś wspólna świetlica itp. – wszystko dostosowane do wspólnego rytmu dnia. Rewelacja…

I wtedy olśniła mnie myśl wcale nie wesoła: tu chodzi o coś zupełnie innego! „Wstajesz wcześnie”, a na pewno chciałbyś spać do dziewiątej! Rozwiązanie: mieszkaj blisko pracy! O, złudo! O, ironio! Nic to nie da. Pogoń jeszcze przyspieszy!

Dla jasności: doceniam pracę blisko domu. W najlepszym wypadku: w przydomowym biurze, studio, warsztacie. Ale właśnie wtedy można cieszyć się, że zdążę przed pracą modlić się, porozmawiać z żoną, przeczytać coś, co zrobi w głowie dobrą robotę.

W każdym razie będę mógł zacząć dzień spokojnie. Będę celebrować, doceniać wczesne wstawanie. Zapach pościeli i herbaty. Dźwięk budzika, który mówi: hurra! Zamiast: cholera! Nie muszę uciekać. Mogę się posnuć po domu, pomyśleć: po co ja wstałem? Ostatnio kolega powiedział, że lubi spotkania w gronie ludzi, którzy wiedzą, po co się tam znaleźli.

A gdyby zapytać ludzi w centrum Warszawy: po co tu są? Jakiś interes. Ale po co ten interes? Jakaś potrzeba. Ale po co ta potrzeba? Może wstali za późno, uciekają zbyt długo. Chcieliby się przeprowadzić do tego domu 2 min od Ronda ONZ. Ale nie wiedzą… po co.