Sytuacja kryzysowa

– Chcecie pójść, pojechać na hulajnodze, na rowerze, autobusem, czy samochodem?
– Ojej, taki wybór? – Dziwi się An.
– A czemu nie.
– Rowerem! – Fi.
– Hulajnogą! – U.
– To ja pójdę z wami piechotą.
Ruszyliśmy. To znaczy ja z U. Synek coś znów wymyślił i stał pod klatką. Wymyślał nowy silnik odrzutowy, albo zwierzaki ukryte w ramie roweru, które dodają siły do napędu, albo montował jakiś patyk, który będzie strzelbą, albo latarką.
– Dogonisz nas!
– Ok!
Nie uszliśmy dwustu metrów z U., a już widzę, że jedzie, dogania nas, zostało mu ze trzydzieści do nas. – No to ok, widzi nas. – Myślę. – Chodź, Ula, skręcamy tu. Filo za nami pojedzie.
Ale jedziemy/idziemy, a on nie jedzie i nie jedzie. Wracam się zły, bo to już kawałek się oddaliliśmy od zakrętu. A Fi. stoi z rowerem na drugim zakręcie „niepewny cozrobień”.
– Co tam robisz?! Jedź za nami! – Zawraca. Zbliżył się, więc już staram się nie krzyczeć. – Nie widziałeś nas? No jak to możliwe?!

Jak to możliwe? Siebie mogę zapytać. Chcę, żeby syn robił dokładnie to, co zamierzyłem. A sam tak nie robię. Jest dwa razy napisane to samo: „Noe postąpił tak, jak mu polecił Bóg — dokładnie i we wszystkim” (o budowaniu arki); oraz „Noe postąpił dokładnie tak, jak mu polecił PAN” (ze zbieraniem zwierząt).

Ewangelia ostrzega: „będzie jak wtedy, gdy żył Noe. Ludzie …spostrzegli się, dopiero gdy przyszedł potop i zmiótł wszystkich. Tak też będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” Jan Chrzciciel grzmiał na religijną elitę: „Wy, pomioty żmij, czy ktoś wam doradził, aby uchodzić przed nadchodzącym gniewem? Jeśli tak, to wydajcie owoc godny opamiętania.”

Bardzo mnie inspiruje ten Noe. „Dokładnie i we wszystkim tak, jak mu polecił Pan” – Była to sprawa życia i śmierci, a nie tylko zgubienia się na pięć minut (jak u Fi.). Noe był też przekonany, że sam nie wie – musi zupełnie polegać na instrukcji postępowania w sytuacji kryzysowej. Jak bardzo mi/nam brakuje takiego przekonania, takiej wiary!

Autor: jpz2

Powiązane posty: