Świt

Świt nadchodzi podobnie każdego dnia. Otwieram oko i zauważam, że nie ma już cienia świerku na ścianie, który zdaje się być cieniem potwora. Znak, że latarnie pogasły. Rolety zaczynają przepuszczać mgławe światło poranka. Czasem uchylam okno, żeby poczuć zapach dnia. Czasem rześkie powietrze zawiera nutę dobrze mi znaną i kochaną (drzewny dym, pewnie z pobliskich domów jednorodzinnych). Wstaję i bardziej myślę o modlitwie niż modlę się, by potem żałować, że nie dałem sobie tego luksusu – paru chwil z Bogiem, które „zrobią mi dzień”.
Myślę też, że dobrze będzie nie obudzić dzieci, żebym mógł jeszcze przez chwilę posnuć się po domu swobodnie, trochę bez celu, a oficjalnie: w poszukiwaniu części garderoby, okularów, telefonu itp. – rzeczy, które pozostawiam niby w porządku, a jednak w miejscach zbyt przypadkowych. Przy tym snuciu się, wcześniej czy później, muszę sobie uświadomić, czy dziś do pracy idę, czy nie idę. W tym jednym aspekcie świt może się różnić od innego świtu.
Dziś jeszcze pracuję, dziś jeszcze tak, a więc dobrze! Dobrze, bo lubię takie dni! Bo lubię tę pracę? A może lubię porządek i spokój w niej panujący? Może lubię rower, którym tam jadę? A może czuję, że dzień z dziećmi jest bardziej wymagający i A. ma pracę trudniejszą od mojej? Może wszystko po trochu. Tak, na pewno tak. Ale to jeszcze nie wszystko, bo jest coś jeszcze, coś nieuchwytnego i cennego. Muszę to rozpoznać i rozsmakować się.
Pedałuję okutany w kaptur i balaklawę, którą kiedyś kupiłem na gokartach, na kawalerskim przyjaciela. I przypominam sobie ujęcie z filmu, dawno widzianego, gdy chłop robi tarasy uprawne na zboczu górskim. Nosi kamienie, wozi ziemię, wszystko ręcznie, w pocie czoła, dzień w dzień. Albo chłopiec, główny bohater filmu „Miód” (z „Trylogii Yusufa”), jak idzie do szkoły przez wiele kilometrów i ta jego droga jest pokazana pieczołowicie, z każdym szczegółem. Jak wówczas gdy chłopiec z ukrycia obserwuje swojego ojca pszczelarza przy pracy. Może właśnie to mi się podoba w tych świtach, w tym wychodzeniu do pracy.
Autor: jpz2

Powiązane posty: