Światło – nosisz je w sobie!

Dziś zajmę się jedną z szokujących wypowiedzi Jezusa – szokujących nie przez trudne przykazanie, ani też quasi bluźniercze zrównywanie się z Bogiem, ale przez totalny (choć tylko pozornie) brak związku z tematem rozmowy.

Pewnie już jesteście zaciekawieni, cóż to za wypowiedź, więc od razu cytuję, proszę:

Potem rzekł do uczniów swoich: – Pójdźmy znowu do ziemi judzkiej. – Rzekli do niego uczniowie: – Mistrzu! Dopiero co chcieli cię Żydzi ukamienować i znowu chcesz tam iść? – Odpowiedział Jezus: – Czy dzień nie ma dwunastu godzin? Jeśli kto chodzi we dnie, nie potknie się, bo widzi światło tego świata. Jeśli zaś kto chodzi w nocy, potknie się, bo nie ma w sobie światła. (Jan. 11:7-10, BW)

Rzeczywiście było tak, że Jezus dopiero co uszedł z rąk Żydów, którzy całkiem serio chcieli go ukamienować. I miał też wyraźną motywację, by w tamtym momencie wrócić do Judei (a dokładnie Betanii): zmarł Łazarz, a jak wiadomo, Jezus miał zamiar go wskrzesić, co też uczynił „33 wersy dalej”. Tylko dlaczego w takim razie nie odpowiedział uczniom czegoś w stylu: – Chłopcy, wiem, że to dla was dziwne, może trochę się boicie, no trudno, ale jest ważna sprawa do załatwienia, która już i tak czeka za długo, bo siedzimy tu dwa dni, odkąd dowiedziałem się o chorobie Łazarza. No więc ruchy, ruchy! – Nie, nic z tych rzeczy, Jezus zaczyna im mówić coś o liczeniu godzin, coś o świetle i ciemności. Jak to się ma do sytuacji??  Czy chodziło mu o to, żeby dopasować działania do odpowiedniej pory? Hm, tu bardzo pomocne okazują się odsyłacze kontekstowe do innych zdań Jezusa…

Musimy wykonywać dzieła tego, który mnie posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. (Jan. 9:4-5, BW)

Jeszcze na małą chwilę światłość jest wśród was. Chodźcie, póki światłość macie, aby was ciemność nie ogarnęła; bo kto w ciemności chodzi, nie wie, dokąd idzie. (Jan. 12:35, BW)

Ja jako światłość przyszedłem na świat, aby nie pozostał w ciemności nikt, kto wierzy we mnie. (Jan. 12:46, BW)

Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota. (Jan. 8:12, BW)

…i do listu Apostoła Jana:

Kto miłuje brata swego, w światłości mieszka i nie ma w nim zgorszenia. Kto zaś nienawidzi brata swego, jest w ciemności i w ciemności chodzi, i nie wie, dokąd idzie, gdyż ciemność zaślepiła jego oczy (1 Jan. 2:10-11, BW)

Podsumowując, Jezus był i (zmartwychwstały, przez Ducha Świętego) wciąż jest światłością świata, miłość również jest tą światłością, bo Jezus jest obrazem Ojca, a Bóg jest miłością. Dlatego ja, jeśli tylko jestem motywowany i umacniany miłością, zawsze będę chodził w światłości, tzn. świadomie i bez lęku, że się potknę. Jezus kochał Łazarza, więc wybór dla niego był prosty: pójdę do Judei mimo niebezpieczeństwa. Teraz w końcu mam wrażenie, że jestem bliżej zrozumienia, o co chodziło Jezusowi.

Autor: jpz2

Powiązane posty: