Studnia

Po napisaniu „Upadłego” myślałem sobie jeszcze o seksie i zdradzie. Nie będąc znawcą od googla i pozycjonowania stron, wiem, że „seks” dobrze się „klika”. A „seks” + „zdrada” + „chciwość” (próżność, sława) to już w ogóle! Czemu? Nie wiem. Gdyby klikalność zależała od tego, na którym miejscu to stoi w Dekalogu, to „seks” byłby na końcu (siódme i dziesiąte). Na pierwszym zaś: „bałwochwalstwo”. Ale tego na plotkarskich stronkach nie znajdziemy.

W każdym razie myśli moje krążyły wokół seksu i zdrady… mężczyzn. I wokół tych kilku wersetów od Salomona, które wywracają stereotypy „macho” do góry nogami. Wypisałem skrót. Zasadniczo skutki chodzenia oczami i nogami za innymi kobietami oraz sypiania z nimi dzielą się na dwa:

1) przestrogi: w końcu (ona) jest gorzka i ostra, to jest prosta droga do śmierci, ktoś się w końcu do ciebie dobierze (strata honoru, dorobku, czasu), bieda na starość;

2) nie marnuj się, chłopie, na zdrowy rozum: „pij wodę z własnej cysterny/studni, czy twoje źródła mają wylewać się na zewnątrz, na place?” Czytam to tak: mężczyzna ma siłę, którą może podarować kobiecie. Ta siła jest wodą ze studni. Ale on sam może ją pić! Jak? Właśnie dając kobiecie. I ciesząc się nią. Ale nie obcej, bo to bez sensu – jak wylewanie swojej wody na plac. „Niech będzie błogosławiony twój zdrój, a raduj się z żony twojej młodości„. Proste jak cep.

Liczba „seksualnych partnerek” nigdy nie była dla mnie wyznacznikiem „powodzenia” lub elementem fantazji. Ale odkąd przeczytałem werset o studni, mogę to w prosty sposób wytłumaczyć każdemu facetowi.

Autor: jpz2

Powiązane posty: