Sprzedaję

Pamiętam do dziś myśl z pewnego kazania Marka Ciesiółki, który powiedział, że niewiele osób zauważa szczegół w rozmowie Jezusa z bogatym młodzieńcem, mianowicie: nie powiedział Jezus „zostaw wszystko i idź za mną”, ale „idź, sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim, a potem przyjdź i naśladuj mnie”. To szalenie istotne, bo dopóki nie sprzedasz, nie wiesz, jaką to ma wartość.

Zacząłem sprzedawać. Najpierw półkę na płyty. Nikt z przyjaciół nie chciał jej wziąć za darmo. Może dlatego, że za duża. Pomieści prawie czterysta albumów. No i poszła. Druga rzecz: aparat fotograficzny, z którego już nie korzystam odkąd wróciłem z podróży poślubnej. I chcę sprzedawać dalej. Na razie poszły dwie sztuki. Obie są, jak

sądzę, warte więcej niż kwota, którą dostałem od kupujących. A może tylko tak sądzę? Może są warte właśnie tyle, ile za nie zapłacono?

Przy okazji nauczyłem się lepiej obsługiwać swoje konto allegro i paczkomaty. Zarobiłem parę złotych. Nie planowałem rozdawać ich ubogim. A może? No nie wiem, zastanowię się, zapytam Boga. Ale korzyść największa to refleksja: ile są warte inne rzeczy – materialny dobytek, ale też na przykład moja praca? Ile to jest warte – to, do czego jestem przywiązany? Może niewiele? Może akurat tyle, że warto to zostawić i pójść gdzieś…, gdzie mnie Bóg prowadzi. A właśnie: dokąd ciebie Bóg chce zaprowadzić. Wiesz? Pytałeś?

Autor: jpz2

Powiązane posty: