Skórka

U. źle się czuje, przychodzi do kuchni z oczami biednego pieska, że aż żal mi się jej robi.
– Mamo, musisz mi dać jabłuszka.
– To się mówi inaczej, Ulciu. Pytasz: mamo, mogłabyś mi dać jabłuszka?
– Mamusiu, a dasz mi jabłuszka?
– Dam, oczywiście.
– Ale muszą być bez skórki.
– Aha… – Potakuje A., zajęta krojeniem czegoś. Włączam się ja:
– Ula, ale jak mama zdejmie skórkę? Jak to się robi, żeby się pozbyć skórki z jabłka?
– No, tego nie wiadomo, tato. – U. wzrusza ramionami. – Nie wiem.
– Ale mama to potrafi? – Upewniam się.
– Mhm, taak!
Widocznie dla takiej wiary żadnych dowodów nie trzeba, więc wątek się urywa, a jabłka za chwilę lądują na stole, przed nosem U.

«
Autor: jpz2

Powiązane posty: