Skazany na sukces

A ja nie chcę być bogaty, a w ogóle po co mi to wszystko? Nie muszę mieć dzieci. Ja chcę sobie inaczej ułożyć życie. Dlaczego mnie oceniacie na podstawie tego, co mam? Walcie się!

Tak, tak, to moje myśli! A nie wyglądają na moje, co? Też tak uważam, dlatego sam się ze sobą sprzeczam. A może trochę sprzeczam się z Ojcem? W każdym razie tak to brzmi:
– Wiesz, rodzina – piękna rzecz, ale wymaga zajmowania się pierdołami, czyli pieniędzmi.
– Ja się pierdołami zajmować nie będę!
– No to nie…
– No to nie!
– Ale wiesz, zajrzyj do Księgi Rodzaju, rozdział 1, wiersz 28:

I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną! (BW)

To jest przykazanie! „Bądź śmiałkiem, dokonaj, napełnij, pomnóż, rozmnóż, zawładnij, zdobądź, osiągnij, doskocz, zgromadź, rozdaj, rozwiń!…” I nie ma, że mi się nie chce, że ja sobie powolutku doczekam śmierci i zacznę czekać już dziś, mając dwadzieścia parę lat, bo mam w nosie wszystko, cokolwiek mogę zdobyć na tej ziemi, bo to jest zła materia, be, nic nie warte. Nie. Wprawdzie Jezus poucza mnie, żebym gromadził sobie skarby w niebie (Mat. 6:20), ale jak mam to robić? Na przykład rozdawać ubogim. Co? To, co przedtem zgromadziłem. A gdzie zgromadziłem? Na ziemi, nie w niebie. A gromadziłem, wiedząc, że wszystko to i tak należy do Boga.

Mam w głowie negatywny przykład: Onan nie chciał być posłuszny temu „rozradzajcie cię!” I został pionierem stosunku przerywanego. Marnie skończył (1 Moj. 38:9-10). Wniosek: mam się rozradzać. Ale ja się czuję tym przykazaniem atakowany. Czuję się jak pro-choice obrzucane błotem przez pro-life w debacie nad dopuszczalnością aborcji. A to nie o to chodzi. Bóg mi nie powie: zrobiłeś aborcję! Pogardziłeś płodzeniem syna, nie mówiąc o sadzeniu drzewa i budowaniu domu. Jesteś nikim! Coś jest z tobą nie tak! Nie znam cię, odejdź!

Bóg powie raczej: nie zmarnuj swojego życia. Jesteś silny i piękny. Napełniaj ziemię i zawładnij nią! Ja ci każę to robić, bo do tego jesteś stworzony, mój synu.

Autor: jpz2

Powiązane posty: