Sekret nieustającej satysfakcji

Przychodziły dni, kiedy byłem rozczarowany i całkiem subiektywnie oceniałem, że mało jest ze mnie pożytku lub prawie wcale. Na szczęście chodziła za mną wtedy i pomagała mi pewna piosenka…

Bywa, że zła samoocena dręczy mnie kilka dni, aż osiągnie krytyczny pułap i sprowokuje do krytycznego pytania: zaraz, zaraz, dlaczego jestem sobą rozczarowany? Nie byłbym, gdybym nie liczył na wiele. A dlaczego liczyłem na wiele? Bo im lepszym jestem człowiekiem, tym więcej satysfakcji, szczęścia, zadowolenia itd. I mam nadzieję, że nie jestem pod tym względem wyjątkowy, że każdy woli widzieć w lustrze zucha, zamiast łajzę – bez względu na to, czy jest bogaty, czy biedny, zdrowy, czy chory…

Niestety, przeklęty mąż, który na człowieku (czyli również na sobie – JPZ) polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! (Jer. 17:5, BW) Owo przekleństwo daje się odczuć w postaci rozczarowania sobą. Rozczarowuje się każdy, kto chce się szczycić, chlubić samym sobą, być dumnym z siebie i swoich sił, dobroci, zdolności. Tak już jest. I to mogłoby mnie wprawić w jeszcze gorszy nastrój, gdyby nie słowa piosenki:
Nie szczycę się mądrością Panie / Nie szczycę się z dostatku mych sił / Nie jestem dumny z tego, co posiadam / Tylko Tobą Panie szczycę się. (śpiewa Beata Bednarz i TGD)

To samo mówi Psalm 20: Jedni chlubią się wozami, drudzy końmi, lecz my chlubimy się imieniem Pana, Boga naszego (BW). Z początku to się wydaje się absurdalne: chlubić się kimś innym, tylko nie sobą i swoim „zapleczem”. Ale kto wie, czy najwięcej racji nie mają dzieci, które przechwalają się, mówiąc „a mój tatuś potrafi…”, jakby czytały w Przyp. 17:6, że chlubą dzieci są ich ojcowie. (BW) To jest chluba z tego, że kocha mnie i błogosławi ktoś naprawdę wielki, święty i wspaniały.

Autor: jpz2

Powiązane posty: