Schiza

Obejrzałem dziś trailer filmowy: „Borg / McEnroe” – o wielkiej rywalizacji między dwoma tenisistami: Szwedem Björnem Borgiem i Amerykaninem Johnem McEnroe. I od razu przypomniałem sobie inny, podobny film, który akurat zdążyłem obejrzeć – „Wyścig” opowiadający o zmaganiach kierowców Formuły 1: Brytyjczyka Jamesa Hunta i Austriaka Nikiego Laudy. Oba filmy pokazują ten sam konflikt: opanowany, genialny człowiek-maszyna (Lauda, Borg) kontra wybuchowy, emocjonalny gwiazdor (Hunt, McEnroe). Obie te figury potrafią budzić sympatię, obie mają swoje wady, które czynią je bohaterami „z krwi i kości”, nam pozwalają się z nimi utożsamić, a film lub książkę połykać z wypiekami i ciekawością: kto wygra?

Wreszcie zastanowiłem się, dlaczego te charaktery i konflikt tego typu są tak powtarzalne? (Ktoś, kto się na filmach zna lepiej ode mnie, potrafiłby z pewnością podać więcej przykładów). Chyba dlatego, że obie te figury są w każdym z nas. Jest jakaś schiza i tęsknota za tym, by być z jednej strony: sumiennym, wiernym, systematycznym, wytrwałym, twardym, bezwzględnym, a z drugiej strony: duszą towarzystwa, diablo zdolnym, szczerym, ekspresyjnym, fantazyjnym typem, którego nie da się nie lubić. A co, może nie? Może, oglądając film, nie należy pytać: kto wygra, ale: CO wygra? We mnie – i w tobie.

Autor: jpz2

Powiązane posty: