Satysfakcja

– To co, Filu, kąpiemy się? Tylko może, kurczę, tę wannę przydałoby się umyć. – Biorę mleczko, chlap dookoła po ściankach. Zawsze tak robię, tak jest sprytnie, tak jest fachowo, myślę sobie.
– Ja też chcę!
– Chcesz chlapnąć mleczkiem do czyszczenia?
– Tak. – Fi. bierze butelkę i leje małe kółko. Podnoszę ją szybko, żeby nie wylał ćwierć butelki.
– No, dobrze, ja nalałem i ty nalałeś.
– Ale tato, nie!
– Co, jak chcesz?
– Chcę dookoła po ściankach. Tak jak ty. – Wpada już w płacz.
– Ale dobrze nalałeś, twoje kółko jest całkiem niezłe, chociaż mniejsze, zgodzisz się ze mną?
– Nie zgodzę się z tobą.
– Ale wiesz, szkoda tego mleczka. I tak już go tu mamy trzy razy za dużo.
– Tato, ale ja chcę!
– Myślałeś, że będziesz mógł lać więcej i więcej?
– Tak.
– I jesteś teraz zawiedziony, zły?
– Chcę chlapnąć jeszcze. – Już przez łzy, ledwie da się zrozumieć.
– A może pochlapiesz spryskiwaczem, wodą?
– Nieee!
Pięć minut później siedzę przed płaczącym wciąż Fi. On nie pozwala się przytulić – ani tacie, ani mamie. Siedzi, płacze to ciszej, to głośniej, to znów próbuje coś niewyraźnie mówić.
– Ech, Filu, co ja mam ci powiedzieć, wszystko ci już powiedziałem. A może polejemy razem?
– Ja chcę, chcę… – Przez płacz próbuje powiedzieć.
– Mów wyraźnie, bo nic nie rozumiem.
– Ja chcę spryskiwaczem i gąbką po tym mleczku.
– A kto poleje mleczko?
– Ty.
Już po kąpieli. Fi. wziął gumową ssawkę i celuje we mnie.
– Tato, teraz zrobię ci makijaż.
– Ale makijaż to malunek na twarzy, a nie „ma-KIJ-aż”. I co? Będziesz strzelał?
– Tak.
– Tym syfem z wanny strzelisz mi w twarz i zrobisz makijaż.
– Tak, zrobię ci makijaż. Bufff!
– Ale mi taki makijaż syfiasty nie pasuje. W zasadzie to nawet ładnego nie potrzebuję.
Teraz celuje w A.
– Mamo, zrobię ci makijaż.
– Wiesz, ja chyba nie chcę. Idź do Uli.
– Ulciu, zrobię ci makijaż!
– Tak?! – Podekscytowana. – Zrobisz?
– Tak. Bufff!
– Ojej, dziękuję!
Śmieją się. I tak od nieszczęścia (-10) do życiowej satysfakcji (+10) – płynne przejście.
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: