Sam wierz, jak jest

Dawno temu, kiedy jeszcze nie przesiąkłem chrześcijańskim slangiem, słowo „WIERZYĆ” oznaczało dla mnie tyle, co „(pobożnie) życzyć sobie czegoś”, „spodziewać się” lub „liczyć na coś”. A dziś?

Tydzień temu obiecałem, że odpowiem na pytanie, czym jest wiara – pytanie nie byle jakie, bo przypomnę, że na podstawie wiary człowiek jest usprawiedliwiony przed Bogiem. Innymi słowy, od twojej wiary zależy, czy pójdziesz do nieba, czy do piekła, nie mówiąc już o tym, jak dobrze spędzisz te swoje „sto lat, sto lat” na ziemi. Postaram się nie filozofować, ale podać wszystkie definicje, które mi przychodzą do głowy, niech one się uzupełniają.

Ney Bailey, autorka książki „Wiara nie jest uczuciem” doszła do konkluzji, że wiara to trzymanie Boga za słowo. Na przykład, że On mnie nigdy nie opuści albo że będzie dźwigał moje ciężary albo że będzie troszczył się o moje zdrowie itd. Bardzo lubię to powiedzonko (czyjego autorstwa?), że kiedy Bóg coś obiecuje, to jest to tak pewne, jakby już się wydarzyło.

Dlatego też wiara jest czymś więcej niż „życzeniem sobie”, że coś się stanie. Wierzący nie mówi „oby nie padało”, ale „nie będzie padać!”. Wiara jest pewnością! Tak mówi Biblia: A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy. (Hebr. 11:1, BW)

W tymże liście do Hebrajczyków, tj. Żydów, wymienia się kilku biblijnych bohaterów jako wzory i tu rzecz znamienna: mowa jest o tym, że przez wiarę zrobili coś. To wyraźna sugestia, że wiarę jako przeświadczenie przyjmuje się w pakiecie z działaniem. Wierzę, jestem przekonany i wiem coś na pewno, więc… COŚ ROBIĘ. Dokładnie tak, jak Indiana Jones w tej scenie, zobaczcie to koniecznie!

Potwierdza to inny, strasznie popularny werset z listu do Rzymian, który mówi, skąd bierze się wiara: Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe. (Rzym. 10:17, BW). I od razu wyjaśniam, że chodzi tu o taki typ słuchania, jaki okazuje żołnierz wobec dowódcy. Od słowa „słuchać” pochodzi „posłuch”, a od tego – „posłuszeństwo”. Stąd bierze się wiara. Słyszę, przyjmuję za pewnik, polecenie, wykonuję. Bez wykonania wiara jest martwa. Jakub pisze: Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie. (Jak. 2:17, BW) To jak z tym dziadem, co gadał do obrazu, a obraz ani razu.

Wreszcie, jeśli wierzyć słowom pewnego Żyda mesjańskiego, którego wykładu miałem przyjemność słuchać, wiara to z języka hebrajskiego „emmunach”, a więc jeszcze coś więcej niż pewność i wykonanie. To jest styl życia, reputacja: kto żyje ściśle według swoich przekonań – ten ma wiarę.

A jak wiadomo, życie nie zawsze polega na bohaterskiej aktywności i kroków wiary w stylu Indiany Jonesa. Czasem wymaga bezsilnego czekania, kiedy można już tylko wołać o pomoc do Boga i ludzi. Jedno i drugie można i trzeba robić z wiarą. Na podstawie takiej wiary będziemy zbawieni.

Autor: jpz2

Powiązane posty: