Salomonowo

— Ja nie chcę iść spać. – Mówi U. Jeszcze przed chwilą była rozbawiona, przez An. – babcię, bo tylko babcia do zabawy została; matka zapamiętale gotuje śliwki, zaś ojciec – znaczy ja – zapamiętale sprzątam. Tym niemniej zdobywam się na elementarny przejaw rodzicielskiej troski; dopytuję:
— Nie chcesz iść spać, czy nie chcesz iść spać bez babci?
— Nie chcę iść spać bez babci.
— A z babcią pójdziesz spać?
— Tak. – Obiecuje. Ja myślę „no, to przynajmniej coś już wiemy”.
— Ja też chcę pójść spać z babcią. – Odzywa się nagle Fi.
— Ale ja chcę też! – U. broni swych praw do babci. Wtedy Fi. wydaje iście salomonowy wyrok:
— No to trzeba babcię rozerwać na pół, czyli się babcią podzielić.
— Nie możemy zelwać babci na pół, bo… bo jest cała! – Z przejęciem protestuje U. Po namyśle: Jestem zła na babcię, że się lozelwie.
— Nie rozerwie się, nie martw się. – Uspokajam. U. koczuje już pod toaletą. Czeka na An., która w końcu wychodzi.
— O nie, Ulciu, nie rozerwę się…
— Musimy zrobić tak, żeby były dwie babcie i jedna położy się ze mną, a druga z Ulą.
— Oj, to tak się nie da. Musiałabym się sklonować… 
Ostatecznie ja sam robiłem za drugą babcię. Ma się te zdolności.
Autor: jpz2

Powiązane posty: