Zagwozdka: sądzić, czy nie sądzić

Słyszałem powiedzenie: „chrześcijański kościół to jedyna na świecie armia, która dobija swoich rannych”. To bardzo mocna krytyka naszej kościelnej plagi: osądu. Ale właśnie: sądzić, czy nie sądzić? To nie takie proste.

Bo nawet Apostoł Paweł w jednym swoim liście pisze dwie przeciwne rzeczy. A ja kocham te (pozorne) sprzeczności. Przeczytajcie sami:

Przeto nie sądźcie przed czasem, dopóki nie przyjdzie Pan, który ujawni to, co ukryte w ciemności, i objawi zamysły serc; a wtedy każdy otrzyma pochwałę od Boga. (1 Kor. 4:5, BW)

Czy to moja rzecz sądzić tych, którzy są poza zborem? Czy to nie wasza rzecz sądzić raczej tych, którzy są w zborze? (1 Kor. 5:12, BW)

Po pierwsze, jeśli już sądzić, to na pewno nie tych, którzy potrzebują przyjść do kościoła. Nie sądzić grzeszników! Oni potrzebują usłyszeć dobrą wiadomość, że Bóg ich kocha, a przyjmując tę miłość mogą cudem uniknąć słusznej i strasznej kary za swój grzech. Jeśli sądzić, to tych, którzy już do kościoła należą.

Po drugie, jeśli sądzić członków kościoła, to nie dlatego, że jeden jest „apollosowy”, drugi „pawłowy”, a trzeci „piotrowy”. Różnimy się, owszem, czasem tak bardzo, że można się zastanawiać, czy to wciąż jeszcze ta sama wiara. Ten problem dotyczył już pierwszych pokoleń chrześcijan! Ale co mówi Paweł? Że bez względu na różnice, jest jeden fundament,

Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy – to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. (1 Kor. 3:11-13, BW)

To dlatego mam nie sądzić przed czasem. Bo chociaż mój brat wydaje się dziwny, inny, „nie taki”, to tylko Pan zna jego serce i może osądzić (i ostatecznie osądzi), czy idzie dobrą drogą.

Jeśli więc w ogóle mam sądzić, to ludzi w kościele. Jeśli ludzi w kościele, to nie ze względu na ich doktrynę, wyznanie, drogę, charyzmat, rodzaj służby etc. Ale ze względu na rozwiązłość, chciwość, bałwochwalstwo, oszczerstwo (plotkę), pijaństwo, złodziejstwo (1 Kor. 5:11) – rzeczy, które powinny być wyplenione spośród nas. Bo jeśli nie, czym się odróżniamy od niezbawionego świata?

Oczywiście, istnieje pewien „protokół upomnień” (naucza Jezus – zob. Mat. 18:15-18), ale to inna historia. Grunt to pozostać wrażliwym na własne brudy, potem brudy we własnej rodzinie – kościele, a w końcu… nie obruszać się, kiedy któryś z braci trąca kijem mojego bałwana i pyta: – „A TO CO?” – Przemyśleć, nawrócić się, naprawić. Tyle. I aż tyle.

Autor: jpz2

Powiązane posty: