Rysa

– Mamo?
– Co? Tak? Co chciałeś mi powiedzieć, Filu? – Pyta A., wyławiając z szumu porannej krzątaniny to zapytanie. Tych „mamo” pada w ciągu dnia dziesiątki, może setki. Oszaleć można. Ale teraz zdaje się jakieś inne.
– Mamo… – Znów pyta Fi. z poważną miną. – Co się dzieje w tobie? – A. przez chwilę zastanawia się, po czym uśmiecha szeroko, chichocze.
– Wszystko w porządku, Filu. – Odpowiada w końcu. A ja dodaję:
– W mamie żołądek trawi właśnie śniadanie. Chyba że chodziło ci bardziej o sprawy sercowe. – Żartuję.
Po chwili, na osobności A. tłumaczy mi:
– To ciekawe, wiesz? To już trzeci raz tak pyta podobnie, jakby mnie wnikliwie obserwował.
– Że co, po tamtej sytuacji tak zaczął?
– Tak, jak wtedy przez moment płakałam, kiedy przed wyjściem do przedszkola U. doprowadziła mnie do ostateczności.
– No, pierwszy raz ci się to zdarzyło, prawda? Pewnie mogli być w szoku…
– Byli.
– …że jednak nie jesteś niezniszczalna. Że też masz emocje. Jakaś rysa na twardym jak głaz maminym sercu. – Ironizuję.

Dziś, po dziesięciu minutach wydziwiania i jęków nad kawałkiem omleta, Fi. woła mnie przez całe mieszkanie z podłogi kuchni:
– Tato, czy przyjdziesz mnie przytulić i pocieszyć?
– Filu, przed chwilą byłem i mnie odpychałeś, więc teraz ty przyjdź do mnie, to cię pocieszę. – Odkrzykuje sprzed komputera. Ale zaraz myślę: – „Nie, no… mimo wszystko – to dziecinne z mojej strony. Pójdę do niego”.
– Filu, pocieszę cię. – Mówię, podnosząc go z ziemi. Przytulam. – Ale też musisz wiedzieć, że kiedy przed chwilą do ciebie przyszedłem, to było mi przykro, że nie mogę cię pocieszyć, że mnie odpychasz. A przyszedłem specjalnie po to. To było niemiłe. Poczułem się odrzucony. – On słucha. Może u mnie też dostrzeże rysę. Czemu mam być gorszy od A.?

»
Autor: jpz2

Powiązane posty: