Rozum rozumowi nierówny

W dobie wojujących ateistów, którzy z zapałem talibów niszczyliby wszystko, co im się kojarzy z religią,  warto przyjrzeć się ich bogu – rozumowi. Co Bóg o nim sądzi?

Król Salomon, znany ze swej przenikliwości, tak pisał:

…nadstawiając ucha na mądrość i zwracając serce do rozumu, jeżeli przywołasz rozsądek i donośnie wezwiesz roztropność, jeżeli szukać jej będziesz jak srebra i poszukiwać jej jak skarbów ukrytych, wtedy zrozumiesz bojaźń Pana i uzyskasz poznanie Boga; gdyż Bóg daje mądrość, z jego ust pochodzi poznanie i rozum. (Przyp. 2:2-6, BW)

Ciekawe, co? Jeszcze raz: poznam Boga i zrozumiem bojaźń Pana, czyli drogi Boże, kiedy co? Kiedy zwrócę serce do rozumu i przywołam rozsądek i wezwę roztropność. Bo Bóg jest źródłem mądrości, poznania i rozumu. Wybaczcie, że powtarzam to, co już zdążyliście wyłapać z cytatu, ale chciałem zauważyć i wytłuściłem te słowa, które zajmują pierwszorzędne miejsce w każdym katechizmie ateisty. Okazuje się, że to wszystko, czym ateiści chcą wyrugować Boga ze społecznej świadomości, właśnie do tego Boga naturalnie przybliża. Ale to dopiero wstępne spostrzeżenie. Bo jeden rzut okiem dalej jest dopiero ciekawy fragment. Można u Salomona przeczytać coś zupełnie, choć pozornie sprzecznego:

Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki! Nie uważaj się sam za mądrego, bój się Pana i unikaj złego! (Przyp. 3:5-7, BW)

To jak w końcu: czy powinienem zwrócić serce do rozumu, czy raczej zaufać z całego serca i nie polegać na rozumie? Aha, zapomniałem dodać: na własnym rozumie. To powinno wyjaśnić sprawę. Bo czym jest mądrość, rozsądek, rozum według Salomona? To jest poddanie się Bożym wskazówkom, jak żyć, Jego przykazaniom: unikaj złego.

Salomon pisze to, jakby miał świadomość, że nie uniknę złego, tylko polegając na własnym rozumie i uważając, że jestem dość mądry. Ale polegając na Bożym rozumie i Bożej mądrości, zawartych w Jego wskazówkach dobrego życia, będę wiedział doskonale, jaką drogą iść; co jest dobre, a co złe.

Wygląda na to, że z ateizmem jest spory problem: pewien zakres mądrości jest zamknięty dla człowieka wierzącego, że nie ma Boga. Taki ktoś musi polegać na własnym rozumie, będzie się potykał na swojej drodze i nigdy nie zyska pewności co do swoich wyborów moralnych, a co gorsza, nie pozna Boga.

Autor: jpz2

Powiązane posty: