Radocha

– Mamo, a mógłbym się przejechać tą ciuchcią?
– No… Ech, Filu… – Zaczęła się wahać A., patrząc na głupią zabawkę w centrum handlowym. Głupią jak dla nas – rodziców. Wrzucasz dwa złote, a ciuchcia (albo samolot, albo co tam jeszcze – pełno tego badziewia) kiwa się i huśta, a dziecko w środku wykonuje ruchy podobne do kogoś, komu się zbiera na wymioty. I jest szczęśliwe. – Synku, ale ja nie wiem, czy ty będziesz mieć z tego radochę.
– Mamo, proszę, mogę?
– No dobrze. – Złamała się i wrzuciła dwójkę. Fi. kiwa się i kiwa, i po chwili mówi z pewnością:
– Mamo, jest radocha.
«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: