Psst! Idzie ten nowy

Nowy i jakiś inny. Nie pasuje do paczki. Nie wiadomo, co zrobi. Może co głupiego albo najgorzej: naskarży. – Takie to podchody bywały w szkole. Ale być „nowym” może znaczyć coś bardzo dobrego…

Poszło o to, że nie poszczą. Uczniowie Jezusa. Może nie byli wcale jedynymi. No ale faryzeusze pościli. Uczniowie Jana Chrzciciela pościli. A ci od Jezusa nie pościli. I warto było się czepiać? Pewnie, że warto. Bo ten Jezus z Nazaretu – co on za jeden? Dziwny jakiś. Nie ma na niego paragrafu? Może da się go skompromitować? Próbowali na sto jeden sposobów.

Jezus za każdym razem odpierał te ataki bezbłędnie, w dziesiątkę. Chyba z jednego powodu: miał zawsze wyższy ogląd rzeczy. Tak jakby widział cel podróży, a inni – tylko instrukcję obsługi pojazdu. Powiedział:

Czyż mogą goście weselni pościć, gdy z nimi jest oblubieniec? Dopóki mają z sobą oblubieńca, nie mogą pościć. Ale przyjdą dni, kiedy im zostanie zabrany oblubieniec, a wówczas, owego dnia będą pościć.

I dodał jeszcze, trochę zagadkowo:

Nikt nie przyszywa łaty z nowego sukna do starej szaty, bo inaczej łata obrywa nowe od starego i rozdarcie staje się większe. Nikt też nie wlewa młodego wina do starych bukłaków, bo inaczej wino rozsadzi bukłaki, i wino i bukłaki zniszczeją. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków. (Mar. 2:19-22, BW)

Po co mieli pościć, skoro post jest z natury smutny, jest wstępem do żalu za grzech, pokuty? Rzeczywiście, był to czas radości, a Jezus wśród swych uczniów był najbardziej roześmiany. Ale po co do tego ta mowa o łataniu ubrań i bukłakach?

Chciał przez to Jezus dać do zrozumienia, że jego obecność to nie tylko radość. To również przemiana. Nie tylko smutek, ale też grzeszne zamiary po prostu nie miały racji bytu, kiedy Jezus był blisko. Nie mogę łatać swojego starego życia i jego słabości starymi sposobami; umartwianiem ciała, dręczeniem duszy. Nie mogę wlewać w to Ducha Świętego. Bo się rozerwie jak stare sukno, stary bukłak. Bo po nawróceniu starego życia już nie ma. Jak pisałem; Jezus daje nową szatę, a nie łatę. Nowa natura, nowe serce, nowy duch.

To, co mi się najbardziej w tym podoba, to NOWOŚĆ. Psst! Idzie ten nowy. Ten, co kiedyś był stary. Nie ma opcji naprawiania, tylko wymiana. Jak powiedział pewien czeski mechanik, widząc w aucie usterkę na usterce: „to je generalka”!

Słyszałem nauczania o tym, że te stare bukłaki można rewitalizować, że to ciekawy proces i może być metaforą życiowej przemiany. Może i tak, ale osobiście wolę nowość, zamiast regeneracji. Wolę być nowy, niż z odzysku. Wolę być jak dziecko, niż zdziecinniały.

Autor: jpz2

Powiązane posty: