Przybytek nie zbytek

„Przybytek” był namiotem spotkania z Bogiem. W Torze (końcówka Ks. Wyjścia) czytam o nim trzy razy. Ze szczegółami. Po co? Może po to, by docenić dzisiejsze „przybytki”?

Żydzi nazywają ten fragment tory „przykazaniem miszkanu”. „Miszkan” to właśnie ten przybytek, a mówiąc prościej; miejsce święte, tj. oddzielone dla bożej obecności. Namiot, pomieszczenie, w którym przechowywano skrzynię świadectwa, gdzie składano ofiary i spotykano się z Bogiem.

Jak wymyślna to była konstrukcja, można przeczytać w Księdze Wyjścia – jak wspomniałem – trzy razy. Pierwszy, kiedy Bóg nakazuje Mojżeszowi zbudować przybytek i opisuje go, drugi, kiedy Mojżesz powtarza to przykazanie zgromadzeniu Izraela i wreszcie trzeci, gdy Besalel z Oholiabem pieczołowicie to wszystko wykonują.

Pewnie każdy, kto kiedyś to czytał (może nie raz), zastanawiał się, dlaczego to się znalazło najpierw w Torze, a potem w kanonie biblijnym. Czy nie wystarczyła krótka wzmianka o specjalnym namiocie? Czy te wszystkie materiały, rozmiary i techniki wykonania, i układy przestrzenne są takie istotne? Oto mała próbka:

…po stronie prawej w kierunku południa dziedziniec będzie miał zasłony ze skręconego bisioru, długie na sto łokci po jednej stronie. Do tego zrobisz dwadzieścia słupów i dwadzieścia ich podstaw z miedzi, haczyki zaś u słupów i klamry do nich będą ze srebra… (2 Moj. 27:7-10, BW)

Szaleństwo szczegółów. Po co? Mógłbym się w to trochę wgłębić i pewnie znalazłbym odpowiedzi. Ale mam prostszy wniosek (zwykle bazuję na tych spontanicznych, niezbyt wydumanych): to wszystko, te materialne sprawy mają znaczenie. Bóg, który jest duchem, stworzył materialny świat, przyjmuje materialne ofiary i… chciał spotykać się w materialnym miejscu z materialnymi ludźmi.

Kiedy czytam i wyobrażam sobie, jakie ilości cennych materiałów i jaki ogrom pracy wielu fachowców był potrzebny do wykonania namiotu z jego wyposażeniem, przypominam sobie to wszystko, co dziś robimy wokół naszych spotkań, nabożeństw. To, co nazywamy modlitwą wstawienniczą, jest dzisiejszym odpowiednikiem ofiary kadzidlanej spalanej w przybytku mojżeszowym. Jak pisze Jan w Apokalipsie:

I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złote naczynie na żar, i dano mu wiele kadzideł, aby dał je w ofierze jako modlitwy wszystkich świętych, na złoty ołtarz, który jest przed tronem. (Obj. 8:3, BT)

Przypomina mi się moja służba nagłośnienia, rozkładanie i składanie wzmacniaczy, kabli, mikrofonów, instrumentów… Przypomina mi się, jak robiłem parawan akustyczny dla perkusji z drewna i pleksi itd. I jeszcze bardziej to doceniam. Oby też opis przybytku mojżeszowego był zachętą i motywacją dla wszystkich, którzy jeszcze nic materialnego dla swojego kościoła nigdy nie zrobili.

Autor: jpz2

Powiązane posty: