Przesada

Fi. przynosi mi nożyk do papieru. Jego rękojeść jest przezroczysta, a w środku w płynie zatopiona blaszka – balon, który na tle drzew i nieba unosi się lub opada. Rękojeść można odkręcić od plastikowego nożyka.
– Tato, odczepisz to?
– To jest pamiątka mamy i prosiła tego nie rozdzielać, prawda?
– E, tato.
– Ja tam nie wiem, co znaczy „e”. Albo „e, tato”. Może: „e, tato, ja chcę pić”. Albo: „e, tato, poczytaj mi”. Tak?
– E, przesada.
– Ale co przesada?
– No tato, ja chcę to rozłączyć. Rozłącz mi.
– No dobra, rozłączę, ale tylko na chwilę. Jak się pobawisz, to złączę znowu i schowam. Bo to nie do zabawy, to pamiątka mamy i nie chciała, żebyście się nią bawili.
– Tato, nie! Przesada!
– Wcale nie przesada. Już nieraz coś się wam połamało i musiałem sklejać, prawda?
– Przesada!
– Chcesz udawać, że mama nic takiego nie mówiła?
– Tato, wiem już. Ta część to będzie mamy pamiątka, a ta druga z balonem – moja pamiątka.
– Ha ha. No, śmiesznie kombinujesz. Zapytasz mamy, jak wróci z koncertu. Ale pewnie się nie zgodzi.
– E, tato, przesadzasz!
– Płot przesadzam?
– Nie, przesadzasz, że się nie zgodzi…
– Zobaczymy…
Tymczasem U. zrobiła siku i chce za to nagrodę. 
– No to którego chcesz żelka?
– Żółtego. – Z przekonaniem odpowiada. Ja wyjmuję dwa. Oba żółte, ale jeden zielonkawy, drugi bardziej pomarańczowy. Niech sobie wybierze. Nie chcę afery.
– To który jest ten naprawdę żółty?
– Y, ten. –  Odpowiada, po czym bierze dwa.
– Hej, nie miałaś wziąć dwóch. – Protestuję. U. już ucieka ze zdobyczą. – Ja cię dogonię, oddawaj. – Jeszcze jest zabawnie, U. się śmieje. – Ulciu, proszę, oddaj jednego, a jednego sobie zjedz. Przecież przyszłaś po jednego.
– Nie oddam.
– No, oddaj.
– Nie.
– Oddawaj.
– Ja chcę dwa. 
– Ale jeden dasz Filowi, on też powinien wcześniej nagrodę dostać.
– Nie… – Ale jest już za późno, odebrałem z jej rączki ten jeden i ukradkiem dałem Fi. 
Opowiadam historię A., gdy już wróciła. Żona się śmieje…
– E, przesada. Bo ja jej czasem daję dwa…
«
Autor: jpz2

Powiązane posty: